Zapis niekontrolowanego bełkotu

"Zapis automatyczny" - reż. Maciej Adamczyk - Teatr Porywacze Ciał

"Zapis automatyczny" to one man show o niczym. Zamiast zgrabnego, skondensowanego monodramu widzowie dostali banalny i płytki zlepek wątków, które nieskładnie przeplatają się ze sobą. Będąc na spektaklu miałam wrażenie, że Maciej Adamczyk na szybko wymyśla kolejne sceny, żeby jeszcze bardziej rozbawić publiczność.

 Kilka razy widz ma wrażenie, że to wreszcie koniec, tymczasem aktor niespodziewanie zaczyna kolejny motyw. Niestety efekt finalny był żaden, pozostawił tylko niesmak i poczucie straty ponad dwóch godzin z życiorysu.

Aktor i reżyserka Katarzyna Pawłowska uraczyli nas pseudofilozoficzną opowieścią o artyście, który próbuje być ciągle na fali, przez co jego życie naładowane jest bezustannym strachem i miotaniem się bez sensu. Pomiędzy wygibasami tanecznymi a wiciem się po podłodze Adamczyk wygłasza tyrady o poszukiwaniu szczęścia, spokoju w szalonym świecie, dorzucając do tego aluzje do popularnych filmów i bohaterów kultury masowej. Jest tam wszystko: i filozofia zen, i Steve Jobs, i popkultura, i odniesienia do twórczości Andy'ego Warhola. salon tatuażu, gdzie bohater usilnie się zastanawia nad wzorem na ramieniu. Jest również tajemnicze jezioro szaleństwa, w którym bohater topi wszystkie swoje skarby, by potem sam w niego skoczyć. Publiczność się cieszy, bo aktor gęsto wplata przekleństwa, próbując również być na siłę zabawny. Być może w zamyśle twórców spektaklu był niekontrolowany chaos. Zapis automatyczny to przecież rodzaj zapisu polegający na tworzeniu przypadkowych zdań i ciągów zdań, z zachowaniem zasad tradycyjnej składni, charakterystyczny dla twórczości surrealistów. Niestety w teatrze taki zlepek nie powiązanych wątków może tylko razić. Zabrakło twardej ręki reżysera albo dramaturga, którzy dokonali by odpowiednich skrótów i zgrabnie poukładali poszczególne wątki.

Jedyne, co jest warte podziwu, to kondycja Macieja Adamczyka, za którą powinien dostać Oskara. Ponad dwugodzinny show nie wycisnął z niego ani kropli potu.


Kama
Teatr dla Was
11 września 2013

Książka tygodnia

Banksy
Wydawnictwo ARKADY
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia