Zasłużeni kombatanci Peerelu

"Tak wiele przeszliśmy... " - reż: P. Ratajczak - Teatr Polski, Bielskp-Biała

"A były kiedyś piękne dni; Gierek, Jaruzel oraz my" - śpiewa Kazik w "Amnezji" z ostatniej ptyty Kultu. Podejrzewam, ze nowy spektakl Piotra Ratajczaka jest cały z tej piosenki

Tytuł spektaklu jest, o ile pamiętam, cytatem z przemówienia generała Jaruzelskiego. Może z tego, w którym w grudniowy poranek ogłaszał stan wojenny. Ratajczak i Pałyga proponują nam przewrotną zabawę w pamiętanie Peerelu. Wspólnie z grupą aktorów próbują pokazać, jak rozumie swój udział w tamtym systemie generacja dzisiejszych 30-, 40-latków Ich wnioski są jakoś do przewidzenia: pamiętamy młodość, a nie schyłek systemu. Opresyjny porządek przegrywa z siłami potężniejszymi - pierwszą miłością, fascynacją muzyką (Klaus Mitffoch, Kult, a nawet Lombard), buntem przeciwko dorosłym. Ratajczak przygląda się dziwnemu urządzeniu, które mamy w głowach (można je nazwać destylatorem wspomnień). Naiwność i żarliwość młodości zarażają obraz Peerelu, w powszechną szarość wdziera się surrealna barwa. Już nie straszny ten komunizm, ale przede wszystkim komiczny. Absurdalny kombatancki strzęp, który przechowujemy w pamięci, czasem nie ma się nijak do tzw. prawdy historycznej. Ale po co komu prawda? Pokolenie, któremu Ratajczak oddał głos, buduje swoją "prawdę" nie z historycznych syntez, dokumentów epoki, ale z własnych relacji, przypadkowych świadków historii. Aktorzy występują pod szkolnymi ksywkami: Pisuar, Łysa, Fidel, Sawa, Przepiorą. Dokładają do tekstu własne doświadczenia, co sprawia, że Peerel oglądamy jak przez szkolne okno, z którego wykrzykuje się antyreżymowe hasła. Liczą się wyrwane z kontekstu detale: niebieskie mundurki z białymi kołnierzykami noszone przez nas w podstawówce, dżinsowe kurtki z wypisanymi na plecach nazwami zespołów, pierwsze punkowe fryzury. Licealiści od Ratajczaka i Pałygi zakładają MOST, czyli Młodzieżową Organizację Sadystyczno-Terrorystyczną, chcą wysadzić gmach Komitetu Wojewódzkiego, gdzieś koło 1988 roku jadą po raz pierwszy do NRD. Są przesłuchiwani na milicji, chodzą na uliczne zadymy, ujmują się za wyrzuconym z pracy nauczycielem, z którym analizowali wiersze Miłosza. Brawurowo wypada lekcja przysposobienia obronnego z majorem kretynem uczącym licealistów, jak chronić się przed falą uderzeniową powstałą po wybuchu bomby atomowej. A WF i nauka skoków przez kozła? Kto wie, czy nie była to najważniejsza umiejętność, jaką zdobyłem w życiu. Aż chciałoby się zaśpiewać za Kazikiem: "To były takie superchwile/Nie złodzieje rządzili, lecz debile". Blisko tu do tonacji "Czasu miłości, czasu umierania" Katera, opowieści o dojrzewaniu w NRD, ale śmiem twierdzić, że nasza młodość była wyrazistsza: w odróżnieniu od młodych Niemców my wiedzieliśmy, co to jest dobro i zło, a także czym był komunizm. Rozczuliło mnie, że Peerel wspomina też aktorka Anna Zabawa (rocznik 1984). W gruncie rzeczy ma dziewczyna rację - wszystko, co zrobiliśmy, i to, czego nie zrobiliśmy, jest przecież kombatanctwem. Wszyscy jesteśmy bohaterami, bo przetrwaliśmy komunizm, bo deprawacja społeczna nie dotknęła nas chyba aż tak głęboko, jak mogła. Bielski spektakl jest zespołowy i energetyczny (kapitalna etiuda zbiorowej gimnastyki strawestowana z Kleczewskiej, czyli Schleefa), na liderów działającej na scenie grupy wyrastają Rafał Sawicki i Agnieszka Przepiórska, reszta obsady dostraja się do ich częstotliwości. 

Finał zaskakuje. Weteranka bielskiej sceny Jadwiga Grygierczyk pojawia się przed widzami, którzy już biją aktorom brawo. A ona wobec rozchichotanej i nostalgicznie ustosunkowanej publiczności wygłasza jak Edek z "Czekając na Turka" Stasiuka prostą nobilitację zwykłych ludzi z Peerelu, nieświadomych swej roli utrwalaczy systemu. Wstawała rano, szła do pracy, pracowała jak trzeba. Homo sovieticus? "Nie zostawiliśmy po sobie gruzu" - rzuca Grygierczyk i znika. "Ale wy o tym dzisiaj nic nie wiecie". To już nie Pałyga. To znowu Kazik.

Łukasz Drewniak
Dziennik Gazeta Prawna
12 grudnia 2009

Książka tygodnia

Tajemnicze dziecko
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann (Ernst Theodor Amadeus Hoffmann)

Trailer tygodnia

Miłość do trzech pomar...
Zbigniew Głowacki