Zawartość Kafki w Kafce

Czyli na obrzeżach miasta z morza i marzeń

Zapowiadało się wyjątkowo oraz intrygująco. Wysłane pocztą zaproszenie zawierało pergaminową wkładkę:

Nazwa naszej fundacji z błędem, poza tym literówki w tekście – lubię takie delikatne prowokacje, zachęcają mnie, przyspieszają ruch moich nietypowych krwinek, łaskoczą synapsy (uśmiech).

Na Karwiny jechaliśmy przez Chylonię, musieliśmy wskoczyć po coś na chwilę do Tesco. Tam odniosłem pierwsze zwycięstwo. Okazało się, że popularna sieć sklepów kończy działalność w Polsce i z tej okazji proponuje to, co tygrysy lubią najbardziej: wyprzedaż! Okazało się również, że generalnie przybyliśmy po głównych wydarzeniach gorączki sklepowej i wymiecione zostało, ale...

Lud obrzeży nie rzucił się na czekoladę o zawartości ziarna kakaowego minimum 80%, przez co wszedłem w posiadanie ogromnej ilości goryczy w niezwykle promocyjnej cenie.

Kiedy przybyliśmy na miejsce, nikt nami się nie zainteresował, nikt nie osadził nas na widowni mimo obietnic w zaproszeniu - spoko, to w końcu off (uśmiech). Przez 75 minut na stojaka śledziliśmy pojedynek dwóch bardzo sprawnych aktorów. Szczególną przyjemnością obdarzał zebranych w roli Józefa K. Marek Kościółek, jeden z najciekawszych twórców teatru pozainstytucjonalnego w Polsce. Czy na pewno w roli Józefa K.? Jeśli tak, był to najmniej Kafkowski bohater ever. Kościółek był dynamiczny, zbuntowany, tryskał energią. Szamotał się w absurdzie, rozdzierał go na strzępy i walczył. W świadomości zbiorowej funkcjonuje mocno utrwalony, wręcz wryty na stałe stereotyp sytuacji Kafkowskiej, budowany na wielu przykładach filmowych i teatralnych. Składają się na niego z pewnością m.in.: mrok, poczucie klaustrofobii, bezsilności, bezradności i wszechrozlewający się absurd. Elementy budujące świat przedstawiony są glebą, na której rosną rozważania egzystencjalne i równie ważne. Po raz drugi w Gdyni, w stosunkowo krótkim czasie, ten wzorzec został rozprzestrzeniony.

Nie musimy oczywiście być niewolnikami przyzwyczajeń, ale w propozycji Ewy Ignaczak zabrakło mi Kafki a to, co było zamiast, usatysfakcjonowało mnie tylko częściowo. Przede wszystkim na poziomie aktorskim: i Marek Kościółek, i Jakub Kornacki przytrzymali moją uwagę do końca swoją energią, godną podziwu sprawnością fizyczną i po prostu wytrawnym warsztatem. Aktorzy, mimo otwartej przestrzeni i braku mikroportów, byli słyszalni i komunikatywni, przekaz był czytelny. Ewa Ignaczak konsekwentnie realizuje strategię twórczą, niezmiennie wierną doktrynie teatru ubogiego. Właściwie tylko dwa, opozycyjne kolory, uważne granie „na siebie", „wszechstronność ruchowa", minimalna ilość dodatków i słowo: przez 75 minut bez przerwy, tylko w tle trochę muzyki, raczej dźwięków. To wszystko znamy od lat, bez względu na tekst, a Ignaczak sięga z reguły po największe, strategia inscenizacyjna jest niezmienna. Przesierają nowe elementy, związane z rozwojem instytucjonalnym teatru, ale te były akurat najsłabsze i zabrudziły nieco całokształt. Szczególnie wizualizacje – w koncepcie może i ciekawe, ale niewyraźne, nieudolnie wyświetlone, obniżyły jakość całości.

Premiera spektaklu Teatru Stajnia Pegaza otworzyła V Ogólnopolski Festiwal Pociąg do miasta - Stacja obrzeża sygnowany przez Teatr Gdynia Główna prowadzony przez fundację Klinika Kultury, która stała się w krótkim czasie największym graczem na mapie kulturalnych ngosów w Gdyni. Prowadzące organizację Ida Bocian i Ewa Ignaczak potrafiły przekonać do swych pomysłów władze miasta, są największym beneficjentem środków publicznych przeznaczanych na kulturę pozainstytucjonalną w bardzo trudnym dla niezależnych inicjatyw mieście. Doświadczenie i kompetencje liderek prowadzą do wielu sukcesów w pozyskiwaniu środków publicznych; rośnie firma, powiększają się zasoby. Szanuję strategię Ewy Ignaczak, w której jest wiele miejsca dla amatorów oraz początkujących i brakuje mi właściwie tylko... odwagi. Ale to temat na zupełnie inny czas.

Wyprawa na obrzeża miasta z morza i marzeń przyniosła jeszcze jedno zwycięstwo. Jako jeden ze szczęśliwców wszedłem w posiadanie numeru czasopisma nietakt! Było ciemno, nie widziałem szczegółów. Dopiero po powrocie do domu zauważyłem datę wydania: 2014. Radość moja była trudna do opisania, porównać można ją jedynie z wybuchem szczęśliwości młodego mechanika z warsztatu samochodowego w filmie „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz".

Próby Józefa K. wg „Procesu" Franza Kafki. Scenariusz i reżyseria: Ewa Ignaczak, wykonawcy: Marek Kościółek, Jakub. Teatr Stajnia Pegaza, Gdynia, dzidziniec ZSP NR 4, Ul. Chwaszczyńska 26 (Karwiny). Premiera: 5 sierpnia 2019,Czas trwania: 75 min. bez przerwy.

Piotr Wyszomirski
Gazeta Świętojańska
10 sierpnia 2019
Portrety
Ewa Ignaczak

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

12. Festiwal Sztuk Alt...
Paweł Wrona
Odkrywanie świata sztuk alternatywnyc...