Zdechły zajączek

"Wariat i zakonnica" - reż. I. Gorzkowski - Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie

Człowiek nieraz jest bezradny. Idzie do teatru, siada w fotelu, ogląda spektakl i w głowie ma tylko jedno pytanie: po co? Ono dręczyło mnie godzinę i piętnaście minut, bo tyle trwa "Wariat i zakonnica" Stanisława Ignacego Witkiewicza w reżyserii Igora Gorzkowskiego. Po co ten spektakl w ogóle powstał? Pojęcia nie mam.

Najlepsza w tej inscenizacji bez właściwości jest scenografia, której autorem jest Honza Polivka. To po prostu surowa scena Powszechnego, która bardzo pasuje na wnętrze zapomnianego przez Boga psychiatryka "Pod Zdechłym Zajączkiem", szczególnie dzięki swoim ceglanym, surowym ścianom. Na środku wielkiej, pustej sceny mamy łóżko z przypiętym do niego pacjentem, nad nim wielką lampę i obok szpitalny taborecik. Tyle. Jest jeszcze niepozorna dyżurka, w której tytułowy wariat, Mieczysław Walpurg, podetnie sobie gardło, by wyrwać się w końcu ze świata "normalnych". Ta minimalistyczna aranżacja jest bardzo fajna. Zawsze uważałem, że czym mniej tym lepiej. Pozostaje wówczas dobra reżyseria światła, co w miarę się udaje i wyśmienite aktorstwo, z którym jest już gorzej.

Bo aktorsko to nikt nikogo w tym spektaklu nie porywa. Poza Jackiem Belerem, który wariatem jest znakomitym. To prawdziwy psychopata, strach się go bać. A reszta? Jakieś takie letnie kreacje, emocji brak, nawet pojawiąjące się co i rusz senne majaki nic w człowieku nie poruszają. Kiedy komedianci: klauni, mimy, tancerki i muzykanci wchodzą na scenę, to jest przynajmniej czas, żeby sprawdzić na zegarku, o której to wszystko się kończy. Tak bardzo jest fascynujące zmaganie się jednostki z opresyjnym społeczeństwem, które nam serwuje Igor Gorzkowski. Ciekawe jest to, że promocja tego tytułu była oparta o powrót na scenę Franciszka Pieczki, ale z całym szacunkiem dla pana Franciszka, zostaliśmy tylko zadymieni, nikt nie widział ognia.

Jak głosi podtytuł sztuki: "Nie ma złego, co by jeszcze na gorsze nie wyszło". To by się zgadzało. Widownia Powszechnego, zaledwie tydzień po premierze, świeci pustkami. Zdechłego Zajączka nikt nie chce oglądać.

Mike Urbaniak
www.panodkultury.wordpress.com
19 marca 2013
Portrety
Igor Gorzkowski

Książka tygodnia

Słownik miejsc wyobrażonych
Państwowy Instytut Wydawniczy
Alberto Manguel, Gianni Guadalupi

Trailer tygodnia