Ziemia spektakularna

"Ziemia obiecana" - reż. Wojciech Kościelniak - Teatr J. Słowackiego w Krakowie

"Ziemia obiecana" w reżyserii Wojciecha Kościelniaka daleko za sobą pozostawiła wiek XIX i z rozmachem kreśli obraz drapieżnego, bezwzględnego kapitalizmu obecnego także i dziś. W dobie światowego kryzysu, kiedy na Zachodzie rzesze "oburzonych" wychodzą na ulice miast, Łódź pokazana na scenie Teatru im. Słowackiego to miejsce, w którym o ludzkim losie decyduje pieniądz, a sukces finansowy staje się celem, do którego ślepo dążą bohaterowie przedstawienia

Jak Wojciech Kościelniak sam przyznaje w wywiadzie dla Dziennika Polskiego (24/09/2011), jego teatr można albo uwielbiać, albo nienawidzić. Z całą pewnością trzeba jednak przyznać, że w spektaklach tego reżysera ma się do czynienia z wyrazistym stylem ukształtowanego twórcy o niepowtarzalnej wyobraźni teatralnej, który ma jasną wizję tego, co i w jaki sposób pragnie na scenie wyrazić. Spektakle Kościelniaka charakteryzuje ciągłe balansowanie pomiędzy teatrem muzycznym i dramatycznym, w którym mocne, kreślone z rozmachem obrazy konkurują o uwagę widza z wpadającą w ucho, łączącą różne gatunki muzyczne warstwą dźwiękową. 

Industrialna Łódź pokazana w scenografii Damiana Styrny to gigantyczna maszyneria, sapiąca i zgrzytająca skomplikowanymi mechanizmami zbudowanymi z obracających się kół zębatych. Świetne wykorzystanie światła i projekcji multimedialnych nadaje całemu obrazowi przerażający, piekielny wymiar. Również fabrykanci pokazani w przedstawieniu nie pozostają wolni od wpływu rozrastających się wszędzie maszyn. "Król bawełny" Bucholc (Tomasz Wysocki) to karykaturalna, zdeformowana postać poruszająca się na wózku i komunikująca się ze światem charcząc i bełkocząc; Baum (Jerzy Światłoń), starający się zachować ludzkie uczucia i jednocześnie nie zbankrutować, krytykowany przez syna i przytłoczony ciężarem obowiązków, zamienia się w nakręcaną zabawkę, poruszającą się mechanicznie dopóki kręci się w niej kluczyk. Spektakularne, groteskowe obrazy nadają wyrazistego charakteru całemu przedstawieniu: kolorowe pióra kobiety-papugi Bucholca kontrastują z szarymi uniformami wychudzonych robotników, lichwiarz upodabnia się do wielkiego, nienasyconego owada z odwłokiem wciąż puchnącym od kolejnych branych w zastaw przedmiotów.

W takiej właśnie groteskowej rzeczywistości obserwujemy trójkę bohaterów Ziemi obiecanej: uwikłanego w skomplikowane relacje z kobietami, marzącego o własnej fabryce Karola Borowieckiego (Rafał Szumera), prostodusznego Maksa Bauma (Dawid Kartaszewicz) i kombinatora Moryca Welta (Karol Śmiałek/Marcin Kątny). Połączeni wspólną ambicją założenia dobrze prosperującej fabryki, młodzi mężczyźni otwierają wspólny interes, choć każdy z nich ma nieco inne motywacje: Baum w nowym przedsięwzięciu widzi szansę na uwolnienie się od pracy w fabryce ojca, z którego decyzjami się nie zgadza, Welt chce jak najszybciej dużo zarobić, a dla Borowieckiego fabryka wydaje się być celem samym w sobie. Odrzucając propozycje pracy u innych fabrykantów, Borowiecki stawia wszystko na jedną kartę, zadłużając się i trwoniąc posag narzeczonej – Anki (Anna Terpiłowska). Gdy pozyskane w ten sposób środki są wciąż niewystarczające, gotów jest poświęcić swoje życie osobiste, porzucić narzeczoną i namiętną kochankę Lucy (Katarzyna Zawiślak-Dolny) i ożenić się z mało inteligentną Madą (Barbara Garstka), córką bogatego fabrykanta Müllera (Krzysztof Jędrysek). W Ziemi obiecanej Kościelniak pokazuje, że w rozpędzonym świecie żadne wartości nie gwarantują szczęścia: nieszczęśliwy jest zarówno ambitny Karol, jak i miłosierna Anka; biedni robotnicy fabryczni, ale też bogaci przemysłowcy (samotny Bucholc, ginący z rąk ojca wykorzystanej dziewczyny Kessler). W końcowej scenie przedstawienia Borowiecki odkrywa, że w życiu, które wybrał jest uwięziony jak w ciasnym kartonowym pudle, z którego nie jest w stanie się wyswobodzić.

Mocnym obrazom wtóruje grana na żywo muzyka Piotra Dziubka. Piosenki z tekstami Rafała Dziwisza nadają przedstawieniu mocnego tempa, a także współtworzą świat przedstawiony – balansujący gdzieś na granicy realności i onirycznej groteski. Niestety jednak chwilami odsłaniają także mankamenty wokalne wykonawców, którzy mimo godnych podziwu wysiłków nie są wstanie przeskoczyć swoich ograniczeń. Choć niewątpliwie świetny w odbiorze, spektakl Kościelniaka w Teatrze im. Juliusza Słowackiego nie dorównuje jego produkcjom w Teatrze Muzycznym w Gdyni, czy wrocławskim Capitolu.

Mimo to "Ziemia obiecana" to z całą pewnością wyjątkowa propozycja w repertuarze Teatru im. Słowackiego – mocna, wyrazista, spektakularna. Spektakl zapewnie nie przypadnie do gustu wielbicielom kameralnego teatru dramatycznego i subtelnie budowanej akcji, ale większości widzów najpewniej spodoba się połączenie wartkiego musicalu i przejrzystych metafor. Przedstawienie Kościelniaka jest łatwe w odbiorze, nie angażuje zbytnio emocjonalnie ani intelektualnie. Z założenia pozostaje rozrywką – ale rozrywką na prawdziwie wysokim poziomie.

Aleksandra Kamińska
Dziennik Teatralny Kraków
2 grudnia 2011

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...