Zmierzch podolskich bogów

Rozmowa z Michałem Zadarą

- "Fantazy" daje nam wgląd w stan ducha prowincjonalnej polskiej arystokracji z połowy XIX wieku. Arystokracji, która straciła swój sens bycia, która jest rozbita poprzez zabory, zesłanie na Syberię, długi, złe gospodarowanie, narkomanię, oderwanie od rzeczywistości - a która równocześnie stara się pielęgnować dawny styl, iść przez życie z podniesioną głową. Rozmowa z Michałem Zadarą o "Fantazym", Słowackim, Klasyce Polskiej i tożsamości.

Z Michałem Zadarą, reżyserem "Fantazego" w Teatrze Powszechnym w Warszawie rozmawia Anna Czerniawska.

Anna Czerniawska: Dlaczego wystawiasz "Fantazego" dziś?

Michał Zadara: - "Fantazy" jest jednym z najpiękniejszych utworów, jakie w języku polskim napisano. Więc skoro istnieje taki utwór: piękny i rzadko wystawiany, a jeszcze ma ciekawą i intrygującą fabułę, intrygujące postaci, to chciałem go wystawić w takiej formie, żeby ten język i te postaci były zrozumiałe dla każdego widza.

Czy uwspółcześniasz ten utwór, jak to się dziś w teatrze robi?

- Nie. Uwspółcześnianie tego utworu doprowadziłoby do jego niezrozumiałości. Utwór ten dzieje się w XIX wieku pośród polskiej arystokracji na Podolu, na południowych kresach. Sytuacja tamtych ludzi nie ma żadnego przełożenia na dzisiejsze realia. Nie ma żadnego aspektu naszego życia dziś, który by przypominał życie arystokratów na kresach w XIX wieku.

Czy to będzie więc klasyczna inscenizacja kostiumowa?

- Tak, zdecydowanie będzie to kostiumowa realizacja. Kostiumolożka, Julia Kornacka, odtwarza bardzo precyzyjnie modę lat 40-tych przedostatniego wieku, a aktorzy mówią bardzo wyraźnie i klarownie językiem z tamtego czasu. Tutaj też chodzi o wielkie emocje, tęsknotę, miłość, samotność - tematy, które się nam kojarzą z filmami kostiumowymi.

Jak więc ta sztuka może przemówić do współczesnego widza?

- "Fantazy" daje nam wgląd w stan ducha prowincjonalnej polskiej arystokracji z połowy XIX wieku. Arystokracji, która straciła swój sens bycia, która jest rozbita poprzez zabory, zesłanie na Syberię, długi, złe gospodarowanie, narkomanię, oderwanie od rzeczywistości - a która równocześnie stara się pielęgnować dawny styl, iść przez życie z podniesioną głową. Ta historia opowiada koniec pewnego świata, pewnej formacji kulturowej i ekonomicznej w Polsce, która była nośnikiem kultury i tradycji, a która po prostu do naszych czasów nie dotrwała. Zawaliła się pod ciężarem własnym, ciężarem zaborów, ciężarem kapitalizmu i naporem kolejnych wojen w Polsce.

Opowiedz coś więcej o tych postaciach.

- Z jednej strony mamy Respektów, podolskich arystokratów, którzy muszą sprzedać swoją córkę, by spłacić różne długi, powstałe nie tylko przez kryzys polityczny, który był skutkiem powstania listopadowego, lecz też z własnej winy. Z drugiej strony mamy Jana, byłego szlachcica, który za karę za działalność rewolucyjną służy jako prosty żołnierz w rosyjskiej armii i ma kompletnie złamaną wolę. Z trzeciej strony Fantazego i Idalię, polskich arystokratów, niezwykle bogatych, którzy prowadzą kosmopolityczne życie i którzy mogą jeździć po całej Europie i zajmować się wyłącznie sobą, nie czując żadnej odpowiedzialności za nikogo i nic. To jest fascynujący, XIX-wieczny pejzaż ludzki.

No tak, ale czy widz dzisiejszy zrozumie relacje tamtych czasów?

- Od dziesięciu lat zakładaliśmy w teatrze, że trzeba uwspółcześniać. Odcięliśmy sobie przez to drogę do wielu dzieł polskiej klasyki, których po prostu uwspółcześnić się nie da, bo wtedy tracą sens.
Moim zdaniem, pewne dzieła - należą do nich "Dziadów Część III" oraz "Fantazy" właśnie - nie mogą zostać uwspółcześnione, bo tracą sens. Warunki dziś nie przystają do warunków XIX wieku.

Czy dzisiejszy widz się interesuje XIX wiekiem?

- Lubimy filmy kostiumowe, historyczne, które nam pokazują dramaty innych ludzi, całkiem różnych od nas. Inscenizacje historyczne pokazują nam drogę, którą przeszliśmy - pokazują, kim byli nasi przodkowie, są wyobrażeniem naszej historii. Historia jest najistotniejszym składnikiem naszej tożsamości. Czasami w Polsce wydaje się, że nasza historia zaczyna się od II Wojny Światowej, i w pewnym sensie jest to oczywiście prawda - ale w tym spektaklu chcemy się zająć tym, co istniało tu długo przed kataklizmami XX wieku.

Jaka jest fabuła "Fantazego"?

- "Fantazy" jest sztuką o bogatym pisarzu, który przeżywając kryzys średniego wieku chce poślubić dziewczynę o wiele młodszą od siebie, właściwie dziecko. Poeta Fantazy przyjeżdża do okazałej posiadłości państwa Respektów, wiedząc, że Hrabia Respekt popadł w straszne długi i potrzebuje pieniędzy. Oferuje więc Respektom "złotych polskich pół miliona" za ich córkę Diannę - na co oni chętnie przystają. Okazuje się jednak, że Fantazy ciągle kocha Idalię, która jest jego siostrzaną duszą, osobą, z którą rozumie się bez słów. Idalia też przyjeżdża do Respektów, sama jej obecność powoduje, że Fantazy zaczyna rezygnować z planu poślubienia córki Respektów. W tym samym czasie pojawia się również grupa rosyjskich żołnierzy, wśród których jest Jan, były polski szlachcic, który był pierwszą miłością Dianny. Poprzez intrygę dowódcy Jana, Majora Wołdemara, Fantazy wraca do Idalii, a Jan może poślubić w końcu Diannę.

Kogo zobaczymy w tej inscenizacji?

- Cała obsada to wspaniali aktorzy, zarówno z zespołu Teatru Powszechnego, jak i gościnni. Jest to swojego rodzaju Dream Team, wszyscy aktorzy mają za sobą olbrzymie osiągnięcia. Fantazego gra świetnie znany widzom Powszechnego Michał Sitarski, który już nie pierwszy raz będzie grał tytułową rolę. Idalię, przybyłą z Rzymu arystokratkę - Barbara Wysocka, laureatka Paszportu "Polityki", która ostatnio zdobyła mnóstwo nagród grając spektakl "Chopin bez Fortepianu". Przyjaciela Fantazego, Rzecznickiego, gra Michał Czachor, laureat Festiwalu Boska Komedia, który w mojej inscenizacji "Wielkiego Gatsby'ego" w Bydgoszczy grał tytułową rolę. Respektów grają: Paulina Holtz - laureatka najważniejszej warszawskiej nagrody teatralnej "Feliks Warszawski", doskonale znana też za jej kultową rolę w telewizyjnym "Klanie" - i Grzegorz Falkowski, który przez lata w świetnym teatrze w Szczecinie grał wszystkie główne role, w tym w moim spektaklu "Na gorąco". Córki respektów to: Karolina Bacia - studentka Szkoły Teatralnej, i Nela Nykowska, gimnazjalistka. Chciałem, by młode postaci były grane przez młode aktorki, pielęgnując autentyzm świata. Do tego dochodzą jeszcze Mariusz Benoit - którego nie trzeba przedstawiać - jako Major, Mateusz Łasowski - który z kolei w świetnym zespole w Bydgoszczy grał ierwszoplanowe role - jako Jan, Kazimierz Wysota - jedna z legend Teatru Powszechnego - jako Kajetan i Anna Moskal - którą znamy ze świetnych ról w Powszechnym - tym razem w charakterystycznej roli Helenki.

Zwykła role córek Respektów grają starsze aktorki, a tutaj są to dwie bardzo młode aktorki.

- Tak, najczęściej jest tak, że aktorki z zespołu grają dziewczynki, co powoduje takie drobne poczucie fałszu, którego ja chciałem uniknąć.

Skąd wiedzieliście tyle o realiach XIX wieku?

- W naszym zespole pracuje dr Daniel Przastek, historyk z UW, który przygotował kompleksowe opracowanie historyczne tej sztuki. Jesteśmy w stanie dokładnie opowiedzieć, jak wyglądał pałac, którym Słowacki się inspirował, wskazać bardzo dokładnie datę akcji - ponieważ wiemy, jakiej waluty kiedy używano - i sytuację polityczną.

Czy widzowie także się tego wszystkiego dowiedzą?

- Tak, teatr planuje dla widzów specjalne wykłady dr. Przastka o "Fantazym". Najważniejsze jest jednak, że aktorzy to wiedzą - dzięki temu są w stanie stworzyć zrozumiałe, pełnokrwiste postaci z tamtych czasów, tworząc dla widza piękne, wzruszające widowisko.

Anna Czerniawska
Materiał nadesłany
20 czerwca 2015
Portrety
Michał Zadara

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia