Zspół aktorów zasługiwał na brawa

"Dzieje Grzechu" - reż. Michał Kotański - Teatr im. Żeromskiego w Kielcach

Z okazji 150 urodzin Teatr imienia Stefana Żeromskiego zaprosił na spektakl według powieści patrona. Dyrektor Piotr Szczerski o wystawienie powieści, która wywołała skandal po opublikowaniu w 1908 roku, poprosił Michała Kotańskiego. Na język sceny powieść nazwaną przez krytyków książką dla kucharek, przełożył Radosław Paczocha.

Szybko okazało się, że powierzenie temu duetowi spektaklu było słuszne, widzowie otrzymali sprawnie opowiedzianą historię. Jest w niej Ewa, piękna, uboga dziewczyna zakochana w żonatym mężczyźnie. Kiedy ten nie mogąc otrzymać rozwodu znika, Ewa rzuca wszystko i rusza za ukochanym. Ona, będąca symbolem niewinności łamie wszystkie normy i wpojone jej zasady. Szalona miłość pchają z jednego nieszczęścia w drugie aż do zupełnego zatracenia. Wokół dziewczyny parada męskich indywiduów: niedojrzałych, zepsutych lub brutalnych wyzyskiwaczy. Świat męski opisany przez Żeromskiego jest odrażający.

"Dzieje grzechu" są melodramatem w czystej postaci i dzisiaj mogłyby posłużyć za kanwę telenoweli brazylijskiej, tyle w nich nagłych zwrotów akcji, nieprawdopodobnych sytuacji, wielkiego uczucia, dramatu, morderstw. Jednocześnie wiele tekstów brzmi bardzo współcześnie, chociażby te Łukasza i Ewy o Bogu, moralności, wolności człowieka, roli kobiety.

Tę współczesność wykorzystali twórcy proponując spektakl dynamiczny i wzruszający. Był on taki dzięki obsadzonej w roli Ewy, Magdzie Grąziowskiej, która przez blisko trzy godziny potrafiła utrzymać uwagę widzów. Widać, że ta młoda aktorka ma w sobie ogromny potencjał. Świetne role stworzyli partnerujący Grąziowskiej: Krzysztof Grabowski jako Pochroń, Wojciech Niemczyk - hrabia Szczerbic, Dawid Żłobiński - Płaza-Spławski, Andrzej Plata - Łukasz Niepołomski.

Kotański przywiózł do Kielc zespół świetnych realizatorów; symboliczna scenografia jest zasługą Barbary Hanickiej, rewelacyjne kostiumy Anny Hadaj, poruszająca muzyka Lubomira Grzelaka, wysmakowany ruch sceniczny Cezarego Tomaszewskiego. Wiele scen, jak chociażby z fabryki szwaczek, było tak pięknych, że na długo zostaną w pamięci.

Przed premierą wiele osób zastanawiało się, czy spektakl Kotańskiego będzie skandalem. Skandalem nie jest, chociaż nagość się w nim pojawia. Trochę szkoda tej dosłowności w scenach gwałtu, bo w pierwszym akcie reżyserowi udało się zbudować napięcie jeszcze bardziej chwytające za gardło i to bez widoku męskiego przyrodzenia.

Nie zmienia to jednak faktu, że "Dzieje grzechu" w kieleckim teatrze można z czystym sumieniem polecić. Dzięki panom Paczosze i Kotańskiemu nie taki Żeromski straszny jak go malują.

Lidia Cichocka
Echo Dnia
23 grudnia 2014

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia