Życie na wybiegu

"Wiły, rusałki, baby wodne i inne polki" - reż. Urszula Hajdukiewicz - Teatr Collegium Nobilium w Warszawie

Kiedy stanę się kobietą? - istnieje pewien styl myślenia, z powodu którego młoda dziewczyna zada sobie to pytanie. Młoda kobieta częściowo już na nie odpowiedziała, ale żeby odpowiedź dopełnić, pytanie rozszerzy o inny wątek: „kiedy stanę się kobietą pełnoprawną?". Dojrzała spojrzy na nią, zastanowi się chwilę, po czym odpowie retorycznie: „czy kobietą pełnoprawną stanę się kiedykolwiek?". O życiu na wybiegu w spektaklu wyreżyserowanym przez Urszulę Hajdukiewicz.

Premiera „Wił, rusałek, bab wodnych i innych polek" – przedstawienia realizowanego w ramach stypendium artystycznego m. st. Warszawy - odbyła się 7 listopada br. w Teatrze Collegium Nobilium. Artystyczna wypowiedź młodych twórców o tym, kiedy młodość zderza się z dorosłością i każe przez tę narzuconą normatywną dojrzałość identyfikować siebie w świecie, jest ważna. Czy to doświadczenie jest łatwe, zwłaszcza jeśli w tej rzeczywistości jest się kobietą? – pyta młoda, bo zaledwie 24-letnia reżyserka. Punktem wyjścia do pracy nad spektaklem były rozmowy z aktorami i poszukiwanie odpowiedzi na pytania: „Co my myślimy teraz o sobie i o sytuacji kobiet. Czy my w ogóle czujemy się stłamszone, czy nie, czy my chcemy o czymś krzyczeć, czy nie chcemy. Właściwie gdzie my jesteśmy i dlaczego jesteśmy takie, jakie jesteśmy." Albo jacy – dodam, bo w spektaklu pojawia się również mężczyzna jako draq quenn (Jakub Waszkiewicz). Wraz z pojawieniem się tej postaci na scenie, dałam się nabrać podwójnie. Po pierwsze myślałam, że zjawiła się nowa aktorka, po drugie dałam się porwać show. A przecież draq queen to nic innego jak karykatura kobiety. To kobieta interpretowana przez mężczyznę w sposób prześmiewczy. Ciekawe, że w pewnym momencie zrzuci nie swoje szaty ten jedyny mężczyzna w damskim gronie. Niewątpliwie postać draq qeen stanowi ciekawy komentarz w kontekście całego spektaklu. Urszula Hajdukiewicz zauważa, że „nie da się mówić o kobietach bez mężczyzn, bez jakiejś ich perspektywy" i trudno nie przyznać jej racji. Gdy myślimy o kobiecie, myślimy również o mężczyźnie – jako o dopełnieniu i przeciwieństwie zarazem.

Twórcy spektaklu mówią, że istnienie kobiet i mężczyzn rozgrywa się na dwóch biegunach, na których ważą się losy jednych i drugich. Dla kobiet jest to niezwykle bolesne, bo nie chciałyby stać w opozycji; chciałyby dawać miłość, ale nie mogą. Świat mężczyzn wymaga od nich nieustannego podporządkowania. Od najmłodszych lat wmawia im się, że ich zadaniem jest ładnie wyglądać, uśmiechać się, być grzeczną, po prostu się nie wychylać. Tyle. A my chcemy więcej – mówią. Chcemy być słuchane i szanowane. Chcemy żyć pełną piersią! Świadome bestialskiego mitologizowania kobiet postacie wiją się w ruchu, działaniu, tańcu. Chodzą po wybiegu, prezentują się na scenie w różnych pozach i wariacjach, konfrontują same z sobą i z publicznością (zwłaszcza z tą płci męskiej). Milkną tylko na moment, by potem znowu wołać, krzyczeć, uderzać. Czas dziecięctwa i niewinności się skończył. Trzeba działać. Uważasz, że dzieje się to zbyt agresywnie? No to cofnijmy się w czasie, zacznijmy od początku. Drogi widzu, czy zastanawiałeś się kiedykolwiek dlaczego wiły, rusałki i te wszystkie „(...) bestie słowiańskie (...) tak często są kobiece. Dlaczego macica była w bestiariuszu słowiańskim potworem (...) Zaczęliśmy się zastanawiać jak działa tworzenie się legend, mitów, jak sobie tłumaczymy różne rzeczy i jakie są <mity> współczesne. Więc ta feministka od tej macicy jako bestii jest bardzo blisko – mówi reżyserka. Gdyby ten tytuł miał więcej słów, mogłoby być: wiły, rusałki, baby wodne, feministki, femme fatale i wszystkie te potwory, bestie, w które zaklinamy kobiety".

W kobietach przeklętych, zmitologizowanych, którym wpajano od najmłodszych lat, że istnieją dla mężczyzn, przez mężczyzn i dzięki nim, zrodził się bunt. Świadomość tego, w jakiej rzeczywistości istnieją w połączeniu z samoświadomością, jest naprawdę ciekawa. Zdaje się, że to są te „inne polki". Młode, odważne, poszukujące. Pokolenie czarownic, którym nie brakuje uroku i zdolności do białej magii.

Ina Levska
Dziennik Teatralny Warszawa
10 listopada 2018

Książka tygodnia

Zimowa opowieść. Przepaść czasu
Wydawnictwo Dolnośląskie
Jeanette Winterson

Trailer tygodnia