Austriacki falstart
21. Międzynarodowy Festiwal Teatralny "Bez Granic"Na inaugurację festiwalu "Bez granic" otrzymujemy spektakl według komedii S. Mrożka "Dom na granicy", którego osnową jest właśnie problem "graniczności" i jego wpływu na stosunki międzyludzkie. Polski tekst zainscenizowany w austriackim teatrze i wykonany przez międzynarodową grupę aktorską - czyż można oczekiwać lepszego ucieleśnienia idei transgranicznego festiwalu? Na papierze wszystko wygląda doskonale, cóż kiedy rzeczywistość skrzeczy.
Oto w czeskim teatrze oglądamy spektakl grany po niemiecku. Przed niezrozumieniem mają nas ratować wyświetlane w dwóch językach napisy. I tu pierwsza poważna wpadka – napisy wyświetlane są na nie imponującym wielkością telewizorze, umieszczonym gdzieś w zapomnianym narożniku sceny, tak, że oko widza nie jest w stanie ogarnąć w jednym czasie akcji scenicznej jak i napisów, jak to ma miejsce w przypadku projekcji kinowych. Chyba gdzieś zabrakło inwencji a może odwagi, by ekran z napisami uczynić częścią scenografii, ewentualnie umieścić ponad miejscem akcji, pozostając jednak w polu widzenia. W konsekwencji trzeba nieustannie wybierać czy patrzymy na wydarzenia sceniczne, czy też czytamy napisy. Choć trzeba uczciwie przyznać, że dylemat ten dotyczy tylko kilku pierwszych rzędów, ponieważ dla dalej umieszczonych odbiorców problem ów, gwoli niewielkich rozmiarów ekranu, właściwie nie istnieje.
Cóż, odcięcie widza od sensu podanego wprost przez tekst, z pewnością służy otwarciu go na bardziej subtelne drogi komunikacji - próbujemy chwytać ideę spektaklu poprzez grę aktorów, inscenizację i zabiegi reżyserskie. I tu dopiero zaczyna się dramat. A mianowicie rzecz jest niesłychanie sztuczna i teatralnie koturnowa. Typowa dla większości wystawień Mrożka groteska jest tu ciężka i nadmiernie wysilona, humor rachityczny i raczej niskich lotów, który w tej, jak nigdy przychylnej publiczności, wywoływał jedynie obligatoryjne parsknięcia. Powtarzany do znudzenia zabieg tańca synchronicznego, mający - jak mniemam – podkreślić absurdalnie nieludzką mechaniczność biurokracji, wypada, delikatnie mówiąc, żenująco. Rzadko zdarza się, bym w teatrze doświadczał tego charakterystycznego dla taniej telewizyjnej produkcji uczucia wstydu za kogoś zupełnie mi obcego, jednak tym razem się to udało i to bynajmniej nie raz jeden.
Dość już chyba pastwienia się nad tym nieudanym przedsięwzięciem. Był to typowy "projekt unijny", czyli tworzenie sztuki na zamówienie, za, w powszechnym mniemaniu, niczyje, bezosobowe unijne pieniądze. Strata czasu i pieniędzy. Miejmy nadzieję, że dalsza część festiwalu będzie na znacznie wyższym poziomie.
Das Haus auf der Grenze (Dom na granicy/Dům na hranici)
Sławomir Mrożek
Reżyseria: Marius Schiener
Występują: Stefan Rager - Ja, Manuela Seidl - Żona, Dana Proetsch - Teściowa, Robert Riegler - Teść, Petra Niedermayer - Dyplomata, Anna Konieczna - Dyplomata, Peter Pausz - Dyplomata, Petr Pěnkava - Dyplomata