Awanturnicze przygody imć pana Beniowskiego
3. Dramaty NarodówBył hulaką, raptusem i uwodzicielem. Przegrał majątek, stracił narzeczoną, jeździł konno na złamanie karku, dobywał szabli wtedy, kiedy było i nie było trzeba. Słowem - krew nie woda, czyli typowo polska fantazja.
Czy po nudnych lekcjach rodzimego języka, na których zwykle morduje się dygresyjny poemat Słowackiego, właśnie taki zostaje nam obraz Beniowskiego? Raczej nie. Dlatego jestem pełna podziwu dla twórców spektaklu "Beniowski.
Awantur dziwnych łańcuch złoty" Anny Polony i Żuka Opalskiego, którzy z tekstu wieszcza wydobyli najatrakcyjniejsze wątki, pokazując w ramach Festiwalu Dramaty Narodów w Operze Krakowskiej mądre, a momentami dowcipne widowisko.
Komentuje je dwoje narratorów. Najpierw na scenę powolnym krokiem wchodzi Andrzej Seweryn. Tuż za nim niczym fryga wpada Anna Polony. Seweryn zasiada w wygodnym, dużym fotelu, Polony przykuca obok niego z trzpiotowatą miną na niewielkim stołku. I już wiadomo, że poważne, dostojne frazy będą snuć się z ust aktora, a zabawne i romansowe wątki opowie ona.
Każde z nich będzie interpretować "Beniowskiego" na swój sposób, acz obydwoje zrobią to z taką klasą i kulturą słowa, jaką nieczęsto spotyka się w dzisiejszym teatrze. Na dodatek snuta przez nich historia młodzieńca znajdzie odzwierciedlenie na scenie, gdzie przedstawione zostały jego dramatyczne losy. Odgrywają je studenci szkoły teatralnej oraz Jacek Romanowski w roli Księdza Marka, usiłującego zapanować nad zapalczywością młodzieży. Młodzieży, która nad rozsądek przedkłada miłosne szaleństwa, które pięknie muzycznie zilustrował Jan Kanty Pawluśkiewicz.
W przedstawieniu urzekła mnie także jego bajkowa konwencja. Ryszard Melliwa zaprojektował tak fantastycznie scenografię, że od początku, kiedy podnosi się kurtyna, mamy wrażenie, iż znajdujemy się w jakimś nierealnym, baśniowym świecie, w którym wszystko może się zdarzyć. Na przykład za sprawą czarno-białych animacji, teatru cieni, który oddawał grozę sytuacji, w jakiej nieraz znajdował się imć pan Beniowski - awanturnik, losy którego są o wiele bardziej frapujące niż to, co przynajmniej mnie usiłowano wcisnąć w szkole.