Bajka dla dorosłych i dorośli dla bajki
„Labirynt. 13 bajek dla dorosłych" – reż. Krzysztof Jasiński – Krakowski Teatr Scena STUZdarza się, że na końcu labiryntu czeka minotaur. Czasem jednak, to, co wydawało się labiryntem, jest tylko żywopłotem lub ogrodzeniem jakieś prywatnej posesji.
W tym spektaklu rozciągają się przed widownią zawijasy natury onirycznej, które prowadzą do więcej niż jednej symbolik i odwołań – przez fantasy, biblijne malarstwo, wojnę w Syrii, pandemię, surrealizm i Jarosława Kaczyńskiego drukowanego na banknotach. W konwencji snu przecież wszystko się może zdarzyć. Jednak, czy te kilkanaście oddzielnych, opowiedzianych historii, zaczerpniętych z książki Michaela Endego Zwierciadło w Zwierciadle. Labirynt, łączy się w jednolitą sceniczną produkcję, tworząc jeśli nie labirynt, to chociaż przejezdny węzeł komunikacyjny?
Trudno opowiedzieć komuś sen tak, żeby dostatecznie oddać zaistniałe podczas jego projekcji wypadki. Fragmentarycznie czy pulsacyjnie odbierane bodźce senne wydają się nieogarnione i nie do powtórzenia nawet dla ich odbiorcy, który równocześnie jest przecież autorem, albo – by zabrzmiało mistyczniej – pośrednikiem. Twórcy i twórczynie spektaklu Labirynt. 13 bajek dla dorosłych starają się właśnie pośredniczyć – czasem posługując się utartym bajkowym żargonem: „za górami, za lasami", a kilka razy zmieniając pasmo na to dla widzów i widzek zainteresowanych bieżącymi problemami świata. Ton, jaki wydobywają bohaterowie przedstawienia – a wśród nich: Stara Królowa (Beata Rybotycka), Sztukmistrz (Marcin Zacharzewski) czy Anioł (Joanna Pocica), jest teatralny, w całej teatralności tego wyrażenia. Bywają uroczy, choć czasem przypominają dorosłych, którzy starają się opowiedzieć dziecku jakąś starą baśń. Raczej robią figle niż krzywdzą, więcej chichoczą niż wyśmiewają i prędzej robią kuksańce, a nie biją. Okoliczności kolejnych bajek i scen są złowrogie w wersji soft lub ich złowrogość jest tonowana przez nierealny czy baśniowy obrót spraw - jak wtedy, gdy żołnierz (Robert Koszucki) w umundurowaniu sugerującym uczestnictwo w wojnie na Bliskim Wschodzie zostaje zawieszony między życiem, a śmiercią, słyszy od losu raczej znane z filmów animowanych "muahaha!" niżeli niedające żadnej nadziei, zarezerwowane dla thrillerów, bezdźwięczne "hehehe".
Konwencja snu w teorii wydaje się bardzo pojemna. Tak też w spektaklu Krzysztofa Jasińskiego nie stroni się od innych społeczno-politycznych aktualności, czyli od najprawdziwszych koszmarów. W pewnym momencie podczas wykonywania piosenki Jana Kantego Pawluśkiewicza "Zaklinanie, czarowanie", znanej z Piwnicy pod Baranami, emitowany jest materiał video zestawiający najtragiczniejsze światowe wydarzenia ostatnich lat. Wychodzi z tego dosadny i trafiony audiowizualny mariaż, choć ów teledysk wydaje się aż za bardzo napompowany sensacyjnością. Innym razem na scenie, a nawet we foyer podczas antraktu, pojawiają się postacie ubrane w kombinezony sanitarne, które w skupisku wyglądają jak przybysze z kosmosu. Po chwili jednak to nawiązanie do pandemii wydaje się zbyt realne, nieprzystające do którejkolwiek z bajek, nawet jako koszmar. To skojarzenia zbyt świeże, albo raczej niezestawialne z czarcimi ogonami czy baśniowymi rekwizytami wykorzystywanymi na scenie.
Jak można było się dowiedzieć, Krzysztof Jasiński z zespołem Teatru STU cały czas modyfikują spektakl Labirynt. 13 bajek dla dorosłych, na tyle, że jego obecny przebieg sporo różni się od tego, z jakim publiczność zapoznawała się podczas premiery, która odbyła się 19 lutego 2023 r. Pod koniec maja była to bajka dla dzieci i dorosłych, śpiewano piękne krakowskie, "piwniczne" piosenki, a u dołu ekranu widniał żółty pasek z najważniejszymi informacjami dnia, na którego bardzo trudno było nie patrzeć.