Blaski i cienie sławy czyli, Siedem sekund wieczności"

,,Siedem sekund wieczności" - reż. Piotr Szalsza - Teatr Polonia w Warszawie

Monodram „Siedem sekund wieczności" jest niewątpliwie spektaklem, na który warto pójść z kilku powodów – jednym z nich jest Joanna Liszowska, której talent przejawia się nie tylko na polu gry aktorskiej, ale także jako śpiewaczki czego jesteśmy światkami oglądając to przedstawienie.

Drugim powodem jest sama postać głównej bohaterki – aktorki doby lat 30 ubiegłego wieku – Hedwig Kiesler znanej bardziej jako Hedy Lanorr niezwykle pięknej I odważnej jak na ówczesne czasy artystki. Kobiety podziwianej i pożądanej, która zadebiutowała odważną, bo roznegliżowaną sceną w filmie „Ekstaza" czeskiego reżysera Machatego z 1933 roku. Rola ta przyniosła młodej aktorce żydowskiego pochodzenia niewątpliwą sławę, ale też miano skandalistki, które towarzyszyło artystce przez cały okres młodości kładąc się długim cieniem na życiu tej pełnej talentów kobiecie, nie tylko aktorce, ale też autorce wynalazków takich jak musująca tabletka o smaku Coca-Coli, systemy protokołów wykorzystywanych przez GPS ,Wi-Fi czy Bluetooth. Za sprawą dowcipu zabarwionego refleksją, zaskakujących zdarzeń scenicznych i piosenek autorstwa Piotra Szalszy czyni biografię Hedwig Kiesler refleksją o sławie, która prócz blasku ma też ciemniejsze strony, co uwidacznia nam jesień życia artystki, którą poznajemy jako starszą, samotną panią w czarnym szlafroku, która przez cale swoje życie musiała toczyć boje w bezwzględnym świecie reżyserów i producentów filmowych, dla których była przede wszystkim ładną aktorką, atrakcyjnym ciałem. Wraz z rozwojem przedstawienia na widza czeka wielkie i miłe zaskoczenie, bo owa leciwa bohaterka niczym za dotknięciem magicznej różdżki zmienia się w zmysłową kobietę w eleganckich kreacjach – wieczorowych, wizytowych, koktajlowych, które zmieniają się wraz z kolejnymi fragmentami życia gwiazdy jako kobiety sławnej, bogatej zawsze wrażliwej na trendy mody i zawsze w towarzystwie zamożnych mężczyzn z kręgu kultury i biznesu Wiednia i Berlina lat 30 ubiegłego stulecia, gdy świat leczy rany po I Wojnie Światowej, a śmietanka towarzyska bawi się w eleganckich restauracjach na rautach, zaś piękne panie adorują eleganccy panowie, a niepokoje społeczne zapowiadają kolejny jeszcze straszniejszy wojenny exodus, który niczym cyklon zmiecie cały ten barwny świat, a także życie bohaterki, która z damy w wieczorowych kreacjach zmienia się w elegancką kobietę w średnim wieku próbującą odnaleźć się w Stanach Zjednoczonych, gdzie musi się zmierzyć z konkurencją i coraz częściej z własnym wiekiem, poczuciem zaszufladkowania czy nawet braku ważniejszych ról. Pełne zabawnych epizodów, ale nie pozbawionych goryczy chwile tej części pozostają na długo w pamięci. Takiego etapu życia, gdy ubiór klauna coraz częściej staje się towarzyszem bohaterki do końca świadomej swego talentu i wartości jako artystki, w której nie ma nic ze zgorzkniałej staruszki, bo do końca życia jest gwiazdą o czym przypomina ostatnia scena - moment gdy gwiazda we wspaniałej , długiej błyszczącej sukni schodzi ze sceny, nie umiera, ale wychodzi zostawiając powłóczyste spojrzenie, a ruchem głowy odrzucając piękne, falujące włosy. Pozostawiając na długo w pamięci wraz ze swoimi licznymi kreacjami, które podziwiać możemy za sprawą Zuzanny Markiewicz - autorki kostiumów oraz scenografii. Z całą pewnością mogę więc polecić ten pełen niezwykłej siły i witalności monodram pozostawiający przesłanie że w życiu i w sztuce warto walczyć i trzeba iść na przód nawet, gdy droga życia jest wyboista i pełna zakrętów.

Joanna Dominika Ładyżyńska
Dziennik Teatralny Warszawa
1 czerwca 2023
Portrety
Piotr Szalsza

Książka tygodnia

Małe cnoty
Wydawnictwo Filtry w Warszawie
Natalia Ginzburg

Trailer tygodnia