Czego mi zabrakło na Festiwalu Szekspirowskim

17. Międzynarodowy Festiwal Szekspirowski

O kontrolowanej i niekontrolowanej elitarności oraz innych imponderabiliach na marginesie zakończonego Festiwalu.

Intensywność i rozmach działań Fundacji Theatrum Gedanense imponuje. Po ponad dwudziestu latach od powstania idei kończy się budowa Teatru Szekspirowskiego, ziszcza się sen pokolenia marzycieli, w którym wizjoner prof. Jerzy Limon znalazł pośród ludzi kultury, polityki i biznesu grupę oddanych sprzymierzeńców. W tym roku sfinalizowana została kolejna, nowatorska idea: Jerzy Limon, Kierownik Katedry Sztuk Scenicznych, doprowadził do powstania na Uniwersytecie Gdańskim nowego kierunku studiów o specjalizacjach: menadżerskiej i sceniczno-menadżerskiej. Od lat, jak co roku, trwa bezprecedensowa działalność edukacyjna, po raz kolejny Festiwal Szekspirowski, kłopoty na budowie, obcięcie dofinansowania sierpniowej imprezy o połowę - wszystko to razem sprawia, że możemy mówić o gigantycznym zagęszczeniu, przy którym aż nie wypada mieć uwag krytycznych i należy tylko podziwiać dynamikę działań. I właśnie to spektakularne, nienaturalne zagęszczenie, mogło spowodować kilka braków, które nie wynikają z problemów finansowych.

Zabrakło mi przede wszystkim przedstawicieli pomorskiej teatrologii na konferencji naukowo-artystycznej pt. Języki władzy/Języki sztuki, w wersji anglojęzycznej także teatru. Jednym z głosów wprowadzających do konferencji mógł być bardzo znaczący tekst prof. Zbigniewa Majchrowskiego pt. "Szczątki odnalezione", niewielu jest znawców teatru i Szekspira, którzy mogliby dorównać prof. Janowi Ciechowiczowi, z kolei dr Joanna Puzyna-Chojka jak mało kto zna się na współczesnym, polskim dramacie i teatrze. Pod koniec lipca wyszła "Szekspiromania. Księga dedykowana pamięci Andrzeja Żurowskiego". Aż się prosiło, by wyraziście zaznaczyć nieobecność wybitnego szekspirologa, dla przyjaciół "Żura", albo to poprzez zadedykowanie mu konferencji czy jednego panelu, udostępnienie książki, opublikowanie artykułu o Żurowskim w gazetce festiwalowej czy uwzględnienie w początkowych lub finalnych laudacjach. Wzmianka w słowie wstępnym do katalogu to trochę za mało.

Zabrakło mi też "naszych" w Kapitule i konkursie. Być może optymalną konstrukcją jest ta, którą już poznaliśmy: selekcjonerzy typują 3-4 spektakle, które są zaproszone na Festiwal, a o ostatecznej nagrodzie decyduje szersze gremium, złożone także z naszych autorytetów, może też wprowadzić nagrodę dziennikarzy i publiczności. Szkoda, że nie został zaprezentowany "Sen nocy letniej" Bałtyckiego Teatru Tańca, pierwszy od kilku lat trójmiejski spektakl inspirowany Szekspirem. Festiwal Szekspirowski powinien być także oknem wystawowym rodzimej produkcji z każdego gatunku naznaczonego Wiliamowym piętnem. Każdy pomorski festiwal powinien zawierać prezentację lokalnej sztuki i myśli. Powinniśmy, jak to jest w innych miejscach, działać dla dobra wspólnego, promować rodzimych twórców, akademików, krytyków, dziennikarzy i aktywistów kulturalnych. Nie chodzi tu tylko o wąsko pojmowany lokalny patriotyzm, ale o tworzenie wspólnoty, dzięki czemu powstanie wartość dodana, tak rzadka dziś.

Warto również przyjrzeć się ewolucjom, jakie przechodzą największe festiwale, które z muzycznego(Open'er) lub teatralnego(Malta), stają się interdyscyplinarnymi super produkcjami, które są wizytówką i chlubą miast, które je organizują. Dodatkowym argumentem za nowym otwarciem jest także ewolucja w postrzeganiu Szekspira przez polski teatr, przy FS mogą zafunkcjonować konkursy małych form albo, wzorem słupskiego "Witkacy pod strzechy", interdyscyplinarny konkurs inspirowany twórczością stradfordczyka. Wreszcie pomysł najprostszy - przegląd filmowy z retrospektywą wybranego twórcy: zacząć można spokojnie, od Julie Taymor (tylko dwa filmy), by przejść do Kennetha Branagha itd.

Nie dopuszczam myśli, że na XVIII edycję nie znajdą się godziwe środki, by móc także finansowo jeśli nie konkurować, to przynajmniej zbliżyć się najgłośniejszych festiwali teatralnych w Polsce, czyli odbywającego się co dwa lata wrocławskiego Dialogu(budżet ok. 4 mln złotych), nie mówiąc już o Malcie (budżet ok. 9 mln złotych). Ciekawe też, jak będzie rozwijał się projekt "Teatr" na festiwalu Open'er, którego jako jedynego w tej chwili na Wybrzeżu, choć firma z Warszawy, stać na sprowadzenie Nowego Teatru z Warszawy i zamówienie u niego premiery specjalnie na Festiwal.

Zabrakło, ze względów finansowych, projektu społecznego, choć przyjaciel Festiwalu, Philip Parr, był na tegorocznym zdarzeniu. Zabrakło mi także w jednym przypadku profesjonalizmu w komunikacji Festiwalu z otoczeniem. Jedna z nowych osób w działającym na najwyższym poziomie kultury i fachowości zespole Fundacji pozwalała sobie na obcesowe zachowania w stosunku do występujących na Festiwalu, a szczytem braku kompetencji było publiczne wystąpienie na konferencji prasowej, w którym zrównano solistkę jednego z naszych teatrów z amatorami, obrażając tym samym i artystkę, i amatorów. To na szczęście odosobniony przypadek niekulturalnego zachowania na FS odkąd sięgam pamięcią.

Mam też nadzieję, że FS będzie nadal kontrolować dobrze rozumianą elitarność imprezy. Coraz częściej słyszymy o zamkniętych imprezach dla VIPów i zwyczajnych urzędników, dostęp do pewnych segmentów kultury staje się coraz bardziej utrudniony, mimo mnożących się instytutów i projektów, które badają uczestnictwo w kulturze. Na naszych oczach tworzy się nowa elitarność, której beneficjentami stają się odbiorcy o coraz mniejszych kompetencjach kulturalnych.

Tak jak nie jestem przekonany, czy powstanie jakakolwiek dyskusja na tematy powyższe, choć ucieszyłbym się bardzo, gdyby komukolwiek chciało się zabrać głos, tak mam pewność, że jak co roku Festiwal Szekspirowski będzie czasem szczególnym.

Piotr Wyszomirski
Gazeta Świętojańska
10 sierpnia 2013

Książka tygodnia

Małe cnoty
Wydawnictwo Filtry w Warszawie
Natalia Ginzburg

Trailer tygodnia