Jak zły może być sen

"Sen nocy letniej" - reż: Monika Pęcikiewicz - Teatr Polski we Wrocławiu

"Sen nocy letniej" w reżyserii Moniki Pęcikiewicz nie zaskakuje ani interpretacją Szekspira, ani błyskotliwymi pomysłami inscenizacyjnymi. To nieudana opowieść o współczesnym, uzależnionym od bycia oglądanym, człowieku

Pierwsze pół godziny "Snu..." to filmowy zapis castingu, podczas którego aktorzy skłaniani są do odgrywania rozbieranych scen w najróżniejszych kombinacjach. Poetyka reality show i rozwlekłe dialogi pozostają bez pointy.

Następnie przenosimy się na plan filmowy, gdzie na tle blueboxów, wśród lamp i blend poznajemy śledzonych przez kamery bohaterów spektaklu. Hermia (Anna Ilczuk) i Helena (Dagmara Mrowiec) konkurują o Demetriusza (Mirosław Haniszewski). Do telenoweli przyłącza się Lizander (Marcin Czarnik), który twierdzi, że kocha Helenę, choć jeszcze przed chwilą był oddany Hermii. Pozostali to ateńscy rzemieślnicy, którzy przygotowując spektakl o legendarnych kochankach Piramie i Tyzbe, okrutnie upokarzają Franciszka Piszczałę (Michał Opaliński), mającego zagrać kobiecą rolę. Ich kwestie to, podobnie jak w słynnej realizacji "Snu..." Krzysztofa Warlikowskiego, wynik improwizacji. Tym pełnym blichtru, agresji i seksu światem rządzą producenci Puk (Marcin Pempuś) i Oberon (Adam Cywka).

Trudno zachwycić się reżyserską wizją (czy też jej brakiem?) Moniki Pęcikiewicz, warto jednak docenić starania aktorów. Świetna jest Dagmara Mrowiec, czyli szaleńczo zakochana w Demetriuszu Helena, porusza odrzucona przez mężczyznę Tytania - Ewa Skibińska, która przeżywa orgazm, ocierając się o wersalkę. Interesujący jest Adam Cywka - Oberon. Ciekawa jest także perspektywa, jaką wprowadzają twórcy spektaklu w relacjach między odgrywanymi postaciami, aktorami a nimi jako osobami prywatnymi. Te trzy płaszczyzny bezustannie się ze sobą mieszają.

Trudno jednak dociec, nad czym rozważają w scenicznym show reżyserka wraz z dramaturgiem Bartoszem Frąckowiakiem. Możemy domyślać się, że nad dzisiejszym człowiekiem. Tym, jak potrzebuje on oka kamery, by istnieć, jak kruche są jego deklaracje i jak łatwo zmienia front działania. Wnioski, które wysuwają, nie są w stanie zaskoczyć: człowieczeństwo upada, wszystko, co robimy - zarówno w przestrzeni prywatnej, jak i publicznej jest mniej bądź bardziej świadomą grą. Bliskość zastępowana jest przez chęć zysku i poszukiwanie rozkoszy (jedna z najważniejszych scen spektaklu tu scena seksualnej orgii, podczas której partnerzy zmieniają się mechanicznie w rytm muzyki).

Nawet tak banalne konstatacje byłyby być może ciekawe, gdyby nie fakt, że "Sen..." to tandetna rewia środków, jakie funkcjonują we współczesnym polskim teatrze. Pomiędzy tekst Szekspira artyści wkładają pełne przekleństw współczesne kwestie, większość scen ocieka seksem, niemało na scenie golizny i przemocy, a wszystko to przy udziale multimediów. Aktorzy wychodzą w przestrzeń poza sceną, a w finale płatki róż spadają z sufitu. Trudno odsunąć od siebie myśl, że wszystko to kiedyś już było, a chaotyczny spektakl jest zbiorem przypadkowych skojarzeń reżyserki i dramaturga.

** Spektakl "Sen nocy letniej" Williama Shakespeare\'a w przekładzie Stanisława Barańczaka, reżyseria: Monika Pęcikiewicz, dramaturgia: Bartosz Frąckowiak, scenografia: Mirek Kaczmarek feat. Fellini, kostiumy: Mirek Kaczmarek i Małgorzata Matera, muzyka: Krzysztof Kaliski, reżyseria światła: Wojciech Puś. Premiera we wrocławskim Teatrze Polskim (Scena im. Grzegorzewskiego) 19 marca

Katarzyna Kamińska
Gazeta Wyborcza Wrocław
25 marca 2010

Książka tygodnia

Małe cnoty
Wydawnictwo Filtry w Warszawie
Natalia Ginzburg

Trailer tygodnia