Koniec zmagań konkursowych. Czas na Finał!
3. Festiwal Sztuki Aktorskiej Teatropolis - Łódź: 21-27 marca 2025 r.Za nami wszystkie przedstawienia konkursowe. Po sześciu dniach obcowania ze sztuką, kilkunastu opowieściach widzianych na Scenie Monopolis teraz jurorzy zdecydują, komu przypadną główne nagrody w kategorii Monodram i Małe Formy Teatralne, o czym dowiemy się na dzisiejszej Gali Finałowej.
W ostatnim dniu przedstawień konkursowych jako pierwszy zobaczyliśmy „Bar pod zdechłym psem" w kategorii Monodram Dariusza Bereskiego, w jego reżyserii i z jego scenariuszem. Tekst monodramu powstał na podstawie twórczości Władysława Broniewskiego. Sam Bereski mówi o monodramie, że choć to poetycki spektakl, to jednak nie jest recytatorskim wieczorkiem. I to prawda – recytacji na scenie nie było. Była za to opowieść o walce z nałogami, które zostają pokonane dzięki prawdziwej miłości.
To spektakl o twórczej niemocy, o buncie, zawieszeniu między miłością i uczuciową pustką, o demonach, które otaczają artystę. To wreszcie opowieść o walce z własnymi słabościami, w tym z niszczącą chorobą alkoholową. Muzykę do liryki Broniewskiego skomponował Włodzimierz Nahorny.
Po spektaklu gościliśmy aktora w Centrum Festiwalowym. W rozmowie z Leszkiem Bonarem z TVP Łódź aktor opowiadał o samym monodramie, ale też o innych projektach i doświadczeniach artystycznych.
__
Z kolei na zamknięcie części konkursowej organizatorzy wybrali „Zapiski oficera Armii Czerwonej" Piotr Cyrwusa, również w kategorii Monodram. Pewnie spora część publiczności zastanawiała się dlaczego? Odpowiedź wydaje się prosta: ktoś musiał być tym ostatnim. Ale bycie ostatnim wcale nie oznacza bycie najgorszym, a na pewno nie w przypadku tego spektaklu.
„Zapiski...", które zamknęły część konkursową tegorocznej edycji TEATROPOLIS, to pełna groteski i ironii opowieść o starszym lejtnancie Michale Zubowie, który 17 września 1939 roku wkracza do burżuazyjnej Polski. Dla człowieka wychowanego w systemie totalitarnym Polska i Polacy to kraj i ludzie sprzeczności i dziwów. Lejtnant interpretuje rzeczywistość po swojemu. Na pierwszy rzut oka postrzegany przez niego świat jest niepoważny i komiczny. Czas jednak jest nieubłagany, wypadki wojenne doświadczają naszego bohatera. Ale czy wyciąga z tego jakieś wnioski? Z całą pewnością nie! Dlatego tekst Sergiusza Piaseckiego do dziś nic nie stracił ze swojej aktualności. Pewnie we wschodniej Ukrainie tacy lejtnanci, jak Zubow wciąż mają się dobrze...
Publiczność przyjęła monodram bardzo pozytywnie, nagradzając artystę gromkimi brawami. Pełna sala centrum festiwalowego na spotkaniu z aktorem, które poprowadziła Kinga Burzyńska, też świadczy o tym, że Piotr Cyrwus mógł się podobać. Wchodząc na spotkanie z publicznością aktor narzekał na suchość powietrza na Scenie Monopolis. „Nie dogram, nie dogram, myślałem sobie, ale jakoś się udało."
Tekst monodramu powstał na podstawie prozy Sergiusza Piaseckiego pod tym samym tytułem. Swoją premierę miał w Teatrze „Stu" w Krakowie ponad 30 lat temu.
__
Nie lada niespodzianką dla widzów TEATROPOLIS okazały się rozmowy z dwiema jurorkami obecnej edycji festiwalu, które przeprowadził Łukasz Maciejewski.
- Proszę Państwa, powitajmy wśród nas osobowość żywiołową, multizadaniową, doskonałą aktorkę! Powitajmy Małgorzatę Potocką – tak rozpoczął spotkanie jurorki z publicznością Łukasz Maciejewski.
Aktorka i producentka, podkreślała swoje łódzkie korzenie. Wspominała miejsca, gdzie mieszkała, rodziców, dzięki którym od dzieciństwa nasiąkała artystyczną atmosferą, znajomych, których wciąż ma tu wielu.
- Nawet gdybym chciała w naszej rozmowie coś zmienić, ukryć to nie dam rady. Są tu ludzie, którzy mnie dobrze znają i nie dadzą się oszukać. Łódź wciąż mnie przyciąga. Z przyjemnością tu wracam. Zawodowo i prywatnie – mówiła jurorka.
Małgorzata Potocka odniosła się także do festiwalu TEATROPOLIS mówiąc, że to bardzo ważne i potrzebne wydarzenie i cieszy się, że może w nim uczestniczyć.
- To wielka radość, że mogę być częścią wydarzenia, które ma taką pozytywną energię. To jest moje miasto, tu jest przestrzeń do tworzenia. Łódź, choć robotnicza, zawsze była artystyczna i awangardowa – mówiła.
__
Drugim gościem wczorajszego wieczoru w centrum festiwalowym była Grażyna Barszczewska – aktorka filmowa i teatralna, reżyserka, piosenkarka. Łukasz Maciejewski zaczął rozmowę z artystką od pytania, czy praca jurorki TEATROPOLIS jest ciężka?
- Nie, nie jest ciężka. Jest to przyjemne i ciekawe doświadczenie zawodowe. Jako jurorka oceniam innych aktorów, ale przy tym się uczę. Obserwując ich, mogę dostrzec, jak aktorstwo się zmienia – mówiła jurorka.
- Jak to uczy się Pani? – drążył Łukasz Maciejewski.
- Zawsze, gdy zaczynam coś nowego, jakiś nowy projekt, jak to dziś się mówi, jest to dla mnie droga od początku. Boleśnie przyznaję, że my ludzie, nie lubimy się uczyć i korzystać z doświadczeń innych – usłyszał w odpowiedzi.
Podczas spotkania artystka dużo opowiadała o tym, jak trudne jest granie monodramów albo sztuk z nieliczną obsadą. Dlatego docenia wysiłek wszystkich tych, których, jako jurorka ocenia.
Aktorka i prowadzący spotkanie wspominali też Kraków, gdzie Grażyna Barszczewska kończyła szkołę teatralną i Piwnicę pod baranami, gdzie krótko występowała.
__
Za kilka godzin wielki finał. Poznamy zwycięzców zarówno w TEATROPOLIS jak i autora lub autorkę najlepszego plakatu do filmu „Ziemia Obiecana" Andrzeja Wajdy. Festiwal zwieńczy spektakl „Życie Pani Pomsel" w wykonaniu Anny Seniuk.