Malta czy mundial? Czy poznaniacy odwrócili się od festiwalu?

maltafestiwal 2010

Malta czy mundial? Oto jest pytanie. A może balanga w pubie z przyjaciółmi czy spektakl w plenerze? Dobiegamy do półmetku Malty w nowej formule. Na spektaklach flamandzkich widać dość duże zainteresowanie. Na występ Needcompany przyjechali cała grupą aktorzy Teatru Rozmaitości i różne inne "teatrofiołki" z Polski. Ale już na pierwszym spektaklu Alaina Platela wiało na widowni pustką

Bardzo mało ludzi przyszło na występ grupy Random Scream do Sali Wielkiej CK Zamek czy do Starego Browaru na spektakl WP Zimmer... 

Wytłumaczeniem może być zapora biletowa, ale 10 zł to nie jest aż tak duża kwota. Gorzej, że również spektakle plenerowe nie gromadzą tłumów. Zaskoczył mnie brak zainteresowania występami grupy Periplum [na zdjęciu] na pl. Wolności, typowego widowiska z ogniem i szczudłami...

Niewiele - jak na maltańskie przyzwyczajenia - przyszło też na spektakl Divadlo Continuo na Górze Przemysła czy niedzielną akcję na ul. Półwiejskiej o godzinie 10. Czyżby poznaniacy odwrócili się od festiwalu? A może zmieniły się oczekiwania?

Na pewno procentuje wprowadzenie kilka lat temu do programu festiwalu imprez biletowanych. Na pewno po 20 latach poznaniacy opatrzyli się teatrem plenerowym i trudno ich zadowolić. Na pewno część publiczności odciągnął Mundial i pierwszy weekend z piękną pogodą. 

Ale stało się też coś z maltańską publicznością. Jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia, aby w trakcie spektaklu ktoś przez telefon opowiadał na przykład o swoich problemach seksualnych albo lub zatrzymał samochód w bezpośrednim sąsiedztwie występów teatru i nie wyłączył radia... Zdaje się, że niektórym demokracja pomyliła się wyraźnie z dobrym wychowaniem.

Stefan Drajewski
Polska Głos Wielkopolski
1 lipca 2010

Książka tygodnia

Małe cnoty
Wydawnictwo Filtry w Warszawie
Natalia Ginzburg

Trailer tygodnia