Na początku było słowo

Teatr KTO w Krakowie - 35-lecie działalności

W ramach jubileuszu 35-lecia krakowskiego teatru KTO, który miał miejsce na początku września można było zobaczyć jedno wielkie widowisko plenerowe i pięć małych, kameralnych zdarzeń teatralnych. Na ich przykładzie świetnie widać charakterystyczne cechy teatru Jerzego Zonia - osobliwego, absurdalnego i z kabaretowym zacięciem

Przygotowane z rozmachem widowisko to „Ślepcy”, pokazywani na płycie Rynku Głównego – znak firmowy KTO – spektakl wielokrotnie inscenizowany, pokazywany w ramach różnych festiwali i przy wielu okazjach, niejednokrotnie opisany. To zaś, co rzeczywiście stanowi o osobliwości tego teatru, kryje się w małym budynku przy ul. Gzymsików. Pokazywane tam spektakle: „Sprzedam dom, w którym już nie mogę mieszkać” Jerzego Zonia, trylogia Krzysztofa Niedźwieckiego: „Atrament dla leworęcznych. Komedia absurdalna”, „Święci tego tygodnia. Komedia obyczajowa”, „Teatr telewizji. Komedia sensacyjna” oraz pokaz kabaretowy „Jebudu” w wykonaniu Kabaretu PUK to przedstawienia kameralne, dowcipne (bardziej lub mniej) oraz przyjemne w odbiorze.

„Święci tego tygodnia. Komedia obyczajowa” to przykład jak bez scenografii i – powiedzmy sobie szczerze – z niedoskonałym aktorstwem, można zrobić spektakl interesujący i wciągający. Scena staje się zderzeniem różnych osobowości i… wymiarów. Postaci wchodzące przez dość komiczne niewymiarowe drzwi zamieniają się rolami, zmieniają tożsamości, jakby wciąż unikając odpowiedzi na esencjonalne pytanie: „kim jestem?”. Krążenie wokół tej tajemnicy jest nieco absurdalne, komiczne, ale w błyskotliwy sposób oddaje trudność określenia swojej tożsamości w płynnym społeczeństwie. Spektakl zaczyna się z resztą od sprzedaży tejże – oglądamy opowieść, kim mógłby stać się potencjalny nabywca tożsamości. Największym atutem jest tu scenariusz – dowcipny i błyskotliwy jak z najlepszych dramatów absurdu.

Nieco gorzej prezentuje się, niestety, forma stricte kabaretowa w wykonaniu Kabaretu PUK. Zapowiadany jako mocny, kontrowersyjny i łamiący tabu pokaz jest ledwie poprawnym i grzecznym żartem na temat międzyludzkich relacji. Temat nie jest spójny (i w kabarecie być z resztą nie musi), lecz większość ze skeczy dotyczy relacji damsko-męskich. Fragmenty, które bardzo wyraźnie od tego tematu odbiegają (np. scenka rodzajowa z supernianią) zaburzają nieco koherentność programu. Problemem większości kabaretowych scenek jest brak puenty, a raczej brak jej dowcipnego charakteru. Przedstawienie jest zatem jako całość rozczarowujące, nierówne i gubiące miejscami dynamizm oraz żywiołowość. Niestety, nie dość dobrze wypadła także improwizacja, mimo że widać u aktorów zaangażowanie, dużą energię i umiejętności. Najjaśniejszym punktem programu była Agata Słowicka – jej erotyzujące songi były jedynym elementem, który sprawę związków damsko-męskich nazywał jednocześnie bezpośrednio, a jednak subtelnie. To, co u Niedźwieckiego było zaletą, tutaj najbardziej uwierającym brakiem – podstawą w takim rodzaju teatru, jaki zaprezentował w ostatnie cztery dni przeglądu Teatr KTO, jest bowiem ciekawy, inteligentny i dowcipny tekst.

Magdalena Urbańska
Dziennik Teatralny Kraków
26 września 2012

Książka tygodnia

Małe cnoty
Wydawnictwo Filtry w Warszawie
Natalia Ginzburg

Trailer tygodnia