Nadzieja w czerwieni i cekinach

„Kinky Boots" – reż. Ewelina Pietrowiak – Teatr Dramatyczny m.st. Warszawy – 14.07.2023

„Kinky Boots" to oparte o film o tym samym tytule widowisko pełne świateł, energii i humoru. Broadwayowski musical wystawiany jest na deskach Teatru Dramatycznego od 6 lat i wciąż zachwyca i porywa publiczność. Reżyserka Ewelina Pietrowiak proponuje nam spektakl tak przepełniony kolorem i muzyką, że jego pojedyncze sceny mogłyby funkcjonować jako oddzielne show.

„Price i syn" to firma od lat produkująca buty. Syn, Charlie Price, od małego słyszy, że ojciec już ma dla niego zaplanowaną ścieżkę kariery, która prowadzi prosto do przejęcia rodzinnego interesu. Nagła śmierć ojca stawia przed Charliem (Mateusz Weber) wyzwanie przeprowadzenia starej załogi fabryki przez kryzys. Pierwsze podejście do przywrócenia firmy na właściwe tory nie napełnia nowego właściciela optymizmem. Rynek zalewają zagraniczne fabryki, a na szali stoi życie pracowników. Nieoczekiwanie Charlie wpadnie na osobę, która tchnie zarówno w interes jak i jego życie nowe możliwości. Lola (Krzysztof Szczepaniak) to ekspresyjna i pewna siebie, porywająca drag queen. Mimo, że Charlie i Lola są osobami żyjącymi w dwóch różnych rzeczywistościach, połączą siły w celu stworzenia rewolucyjnego projektu szpilek dostosowanych do męskiej anatomii. Niespodziewanie ta współpraca wniesie wiele więcej w ich życia niż nowy model buta.
Na początek jesteśmy świadkami prostej i oszczędnej w środkach sceny, która zarysowuje nam sytuację życiową głównego bohatera jako dziecka. Nagle przenosimy się do przyszłości, kurtyna się unosi, Charlie jest dorosły, a naszym oczom ukazuje się świetnie zilustrowana szara przestrzeń fabryki. Za scenografie tutaj odpowiada Aleksandra Reda. Wysokie regały po brzegi wypełnione męskim obuwiem, skromne stanowiska pracy i pokoik na piętrze, w którym urzęduje właściciel, Pan Price. Wnętrze „Price i syn" jest jednocześnie proste jak i baśniowe. Stanowi tło do znacznej większości scen. Za zmianę pór dnia, czy nastroju odpowiada intensywne użycie świateł (Łukasz Różewicz).

Jeżeli chodzi o wizualne aspekty sztuki to najciekawsze wydają się kostiumy (także Aleksandra Reda). Już same kreacje Loli oraz jej czterech Aniołków to szeroka gama form i kolorowych brokatów. Lola, w odróżnieniu od reszty postaci, przy każdej scenie pojawia się w nowym wydaniu. W trakcie spektaklu nawet zamienia na ten temat dwa słowa z widownią. Chyba najbardziej w pamięci utkwiła mi kolekcja jeansowych uniformów, w których pracownicy fabryki wręcz błyszczą na tle szarych regałów. Niepozorne magazyny w Northampton wizualnie zachwycają równie mocno co show drag queens.

W spektaklu jednak najjaśniej świeci Krzysztof Szczepaniak w roli Loli. Widownia go uwielbia. Kwestie przeplata zabawnymi komentarzami i nieraz improwizuje wzbudzając tym salwy śmiechu. Żarty zgrabnie wplatają się w rozmowy i kreacje postaci. Każde wejście Loli na scenę to świeżość i oczekiwanie, aby podziwiać jej osobę. Lola dominuje i prowadzi Charliego. Zestresowany i szybko działający spadkobierca fabryki przeżywa w towarzystwie Loli istny chaos. Dzięki różnicy charakterów interakcje duetu Webera i Sczepaniaka dostarczają wiele rozrywki i zwrotów akcji. Gra aktorska tutaj jest na bardzo wysokim poziomie.

Oprawa muzyczna musicalu autorstwa Cindi Lauper w Teatrze Dramatycznym została zrealizowana pod kierownictwem Urszuli Borkowskiej. Każdy występ Loli to widowisko. Rozbudowana choreografia (Paulina Andrzejewska-Damięcka), która nie byłaby tym samym bez Aniołków Loli. Nawet w trakcie scen zwykłych rozmów zespół porusza się i hipnotyzuje niczym w trakcie występów w klubie. To wszystko w kolorowej i dynamicznej oprawie świateł reflektorów. Postacią, która świetnie odnalazła się w swoim solowym wykonaniu jak i w choreografiach do utworów z repertuaru Loli jest Lauren (Anna Szymańczyk). Lauren to młoda, silna i zabawna postać, która już od pierwszych scen wzbudza sympatię widza. Emanuje szczerością i energią.

W kreowaniu wręcz rodzinnej atmosfery wśród personelu fabryki nie mogłoby zabraknąć także Georga (Mariusz Drężek). Wiek i ciepłe podejście do spiętego Charliego przywodziły na myśl postać wujka, który po stracie ojca pomógł wejść Charliemu w nowe realia.

„Kinky Boots" to przedstawienie żywe, zabawne i kolorowe. Poruszy zarówno starszych jak i młodszych. Po stronie widowni przez cały spektakl można usłyszeć brawa, śmiech i okrzyki zachwytu.

Aleksandra Koteras - Aleksandra Koteras
Dziennik Teatralny Warszawa
20 lipca 2023

Książka tygodnia

Małe cnoty
Wydawnictwo Filtry w Warszawie
Natalia Ginzburg

Trailer tygodnia