Pocztówka z Transylwanii

"Dracula" - aut. Bram Stoker - Jakub Roszkowski - Teatr Miejski w Gliwicach

Powieść "Dracula" autorstwa irlandzkiego pisarza Brama Stokera zalicza się z pewnością do jednych z najważniejszych i najczęściej adaptowanych dzieł z nurtu gotyku. Jej popularność oraz liczne filmowe ekranizacje sprawiły, że postać arystokratycznego wampira na trwałe weszła do kanonu gatunku, stając się w późniejszym okresie także stałym elementem ogólnie rozumianej popkultury.

Jednym z bastionów, które może w mniejszym stopniu kojarzą się z owym dziełem, był teatr. Do czasu jednak, jako że oto na deskach Teatru Miejskiego w Gliwicach miała niedawno premiera sztuki o tym samym tytule. Przedstawienie wyreżyserowane przez Jakuba Roszkowskiego stanowi wierną adaptację powieści, a jego reżyser sam dokonał jego tłumaczenia na język teatru.

Motywacją artysty była, jak sam mówi, chęć przestraszenia widzów placówki kulturalnej. Do teatru bowiem rzadko kiedy chodzimy, by się bać, częściej by się śmiać lub płakać, a tymczasem Jakub Roszkowski chciał wprowadzić na estradę nieco grozy w bardzo klasycznym, gotyckim wydaniu.

Akcja sztuki rozpoczyna się w momencie, w którym prawnik Jonathan Harker udaje się z Anglii do Transylwanii. Ma tam pomóc hrabiemu Drakuli w zakupieniu domu niedaleko Londynu. Pomimo ostrzeżeń swego gospodarza Harker eksploruje nocą zamek hrabiego i zostaje zaatakowany przez trzy wampirzyce. Drakula ratuje mężczyznę jednak, by jedna potem pozostawiać go na łasce mar. Sam zaś po udaje się do Wielkiej Brytanii w skrzyni wypełnionej ziemią ze swego domostwa.

Statek dociera do celu, jednak na pokładzie znajduje się tylko jego kapitan. Reszta załogi znika w tajemniczych okolicznościach. Niedługo potem młoda kobieta Lucy Westerna popada w zły stan. Zaczyna lunatykować oraz choruje na nieznaną chorobę. Znajomy profesor Abraham Van Helsing stwierdza, że przyczyną jest znaczna utrata krwi. Domyśla się, co może być tego przyczyną, lecz postanawia zachować tę wiedzę dla siebie. Uczony umieszcza w pokoju kobiety czosnek. Jakiś czas później Lucy umiera, a okolicę zaczyna nawiedzać zjawa pięknej panny.

Fabuła oryginalnej powieści Brama Stokera składała się z korespondencji listownej bohaterów oraz prasowych wycinków. Podobnie jest w przypadku wersji gliwickiego teatru, co stanowi najlepszy dowód na to, jak wiernie twórcy wzorowali się na oryginale. Podobieństwa występują zatem w treści. Jednak jeśli idzie o formę, to ta jest już zupełnie inna od XIX-wiecznych standardów. Jest ona na wskroś unowocześniona. Wykorzystuje zdobycze współczesnej technologii, czyniąc z nich aktywnego uczestnika scenicznych wydarzeń.

Przede wszystkim uwagę zwraca wykorzystanie elementów audiowizualnych. Oprócz tradycyjnego występu na scenie akcja toczy się też na wielkim ekranie w jej tle. To tam wyświetlane są teksty wprowadzające widza w fabułę, jak również część krótkich monologów, ją uzupełniających.

Wraz ze scenografią oraz kostiumami autorstwa Mirka Kaczmarka, sprawia to bardzo industrialne, mechaniczne wręcz wrażenie. Zgodnie z ostrzeżeniami twórców estrada pokryta jest warstwą ciemnej ziemi, a przedstawieniu towarzyszą ostre popisy stroboskopowego światła. Wystrój sceny jest przy tym ascetyczny i minimalistyczny. Budzi jednocześnie mroczne i ponure skojarzenia. Całość przypomina stylistyką bardziej jakąś opuszczoną fabrykę niż teatralne mury.

Równie ważną, jeśli nie ważniejszą składową spektaklu są spowijające miejsce akcji kurtyny oraz czarne zasłony. Są one przewiewne oraz delikatne w swej strukturze przepuszczając światło. Pod wpływem podmuchów powietrza oraz ruchu aktorów wprawiane są w ruch, powodując prawdziwie spektakularny efekt. Pulsującą estrada oraz odpowiednie użycie dźwięku, a także chóralnych śpiewów zaiste potrafią nastraszyć, wprowadzając atmosferę grozy oraz nienazwanego niebezpieczeństwa.

Tym samym reżyser Jakub Roszkowski wywiązuje się ze swojej obietnicy wprowadzenia gatunku horroru do teatralnej przestrzeni.

Andrzej Kownacki
Dziennik Teatralny Górny Śląsk
2 kwietnia 2025

Książka tygodnia

Małe cnoty
Wydawnictwo Filtry w Warszawie
Natalia Ginzburg

Trailer tygodnia