Potyczka na traumy
„Pół na pół" - aut. Pep Anton Gómez, Jordi Sánchez - reż. Tomasz Obara – Teatr Polski w Szczecinie - foto: Włodzimierz Piątek - mater. prasowe TPSPowiedzenie, że z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu, ma swoje uzasadnienie w spektaklu „Pół na pół", w którym rodzinne więzy są mocno osłabione, a rodzina to coś, od czego bohaterowie raczej chcą uciec, niż tkwić w układzie wątpliwej bliskości.
Najważniejsza jest rodzina – to hasło, które brzmi szumnie i wszyscy je chętnie powtarzają, szczególnie publicznie, skrzętnie zamiatając pod dywan wszelkie rodzinne niedoskonałości i, niczym Dulska, piorąc rodzinne brudy w domu. Gdyby rodzina była takim jeziorem szczęśliwości, nie mielibyśmy tylu straumatyzowanych ludzi, którzy coraz liczniej oblegają gabinety psychoterapeutów. I takich bohaterów spotykamy w sztuce „Pół na pół", którą w Teatrze Polskim w Szczecinie zrealizował Tomasz Obara dobierając sobie jako partnera scenicznego Michała Janickiego.
Sztuka „Pół na pół" w 2019 roku miała już premierę w Starej Rzeźni, również w reżyserii Tomasza Obary. W role przyrodnich braci – Jana i Karola – wcielili się Sławomir Kołakowski i Wiesław Orłowski. Tym razem czarny humor z tekstu hiszpańskich autorów można oglądać w Teatrze Polskim.
Fabuła koncentruje się na dwóch przyrodnich braciach, którzy zmagają się z trudnościami związanymi z opieką nad swoją chorą matką. Jeden z nich pragnie uciec od obowiązków, które na nim spoczywają, podczas gdy drugi jest zdeterminowany, aby zdobyć spadek po matce, co prowadzi do konfliktu między nimi.
Matka jest osią całej fabuły, wszystko się kręci wokół jej choroby i śmierci, synowie cały czas o niej mówią, niczym porucznik Columbo o swojej żonie, której nikt nigdy nie widział, ale wiemy, że istnieje. Kim jest matka? Osobą bardzo ważną dla obu synów, ale nie dlatego, że tak bardzo ją kochają. Dlatego, że znacząco wpłynęła na ich życie, swoich charakterem i zachowaniem dokonała spustoszenia psychicznego w synach, więc nawet, jeśli leży w drugim pokoju, bo nie może się ruszyć, to ciągle jest obecna w pokoju, w którym siedzą jej synowie. Tak bardzo oplotła ich swoimi mackami, że nie potrafią się od niej uwolnić.
Jan (Tomasz Obara) sprawia wrażenie, jakby od niej uciekł, odciął się. A jednak wychowanie dominującej i nieokazującej miłości, roszczeniowej matki, okazało się tak silne, że mężczyzna trafia w kolejną pułapkę, czyli małżeństwo z równie dominującą i egoistyczną kobietą. Tomasz Obara stworzył postać pozornie silnego i niezależnego mężczyzny, co podkreśla również strojem motocyklisty, który śmiga na swoim wypasionym harleyu. Ale siła i niezależność to wątpliwa. Strój motocyklisty to pancerz, którym mężczyzna się opatula, żeby te kobiety piranie, egoistyczny syn oraz cała reszta świata, nie miała do niego dostępu. Mężczyzna, który nie doznał miłości w dzieciństwie, nie umie jej dać również innym. Aktor pokazał typowego macho, który przeistacza się w słabego niemal chlipiącego człowieka, bo właśnie zdał sobie sprawę, że życie posypało mu się jak domek z kart. Mało tego, jego życie nigdy nie miało stabilnych podstaw. Uświadomienie sobie tego uwalnia wszystkie głęboko skrywane słabości Jana. Tomasz Obara umiejętnie oddaje całą tę huśtawkę nastrojów, która towarzyszy jego bohaterowi.
Michał Janicki gra Karola – brata, który wydaje się słabszy w tym duecie. On poddał się już na początku. Zrezygnował z życia, pod dyktando matki. Nigdy się nie wyprowadził z domu rodzinnego, nigdy nie założył rodziny, wszelkie próby bycia w związku z kobietą były torpedowane przez matkę, która zafundowała mu toksyczną relację. Karol nie miał w sobie siły, żeby uciec. W cokolwiek, w małżeństwo, w pracę, w pasje. Tkwi w jakimś marazmie i marzy o podróżach, których nigdy nie będzie w stanie zrealizować.
Michał Janicki, który świetnie się sprawdza w rolach komediowych, tym razem nadał swojemu bohaterowie rys tragizmu. Już w pierwszej scenie, kiedy gra na pianinie Chopina, a potem bezradnie i rozpaczliwie opada na klawiaturę, pokazuje dramat Karola. I mimo że potem bywa śmieszny i zabawny, to wciąż pamiętamy tę pierwszą scenę i wiemy, że w jego życiu śmiesznie nie jest. To postać równie tragiczna jak Jan, ale w inny sposób. Jan próbował walczyć, Karol nie. Dopiero zbliżająca się śmierć matki daje mu jakąś nadzieję na odmianę losu. Ale czy właśnie tak powinniśmy rozwiązywać problemy? Czekając biernie na czyjąś śmierć?
Starcie obu braci o różnych charakterach stanowi akcję tego dramatu, bo w zasadzie jest to bolesny dramat z zabawnymi elementami. Cała rozmowa opiera się o temat pieniędzy, czyli spadku po matce. Jan ma długi, jego interesy są nieudane, a żona, syn i dłużnicy domagają się pieniędzy. Żeby je zdobyć Jan posuwa się do kłamstw, manipulacji i zastraszania brata. Karol też kombinuje jak zdobyć pieniądze matki, ale robi to skrycie, nie chce ujawniać swoich planów bratu. Całonocne spotkanie wydobywa z nich obu najgorsze cechy, brak empatii, egoizm, chciwość, czyli pozostałości po toksycznym wychowaniu. A jednak jest nadzieja – bracia po wyjawieniu swoich problemów, po zwierzeniach, zaczynają się bardziej rozumieć, nawet sobie współczuć i dochodzić do porozumienia. Gdzieś jeszcze tli się w nich więź braterska.
Tomasz Obara i Michał Janicki tworzą kontrastową parę – Jan wybuchowy, agresywny, dominujący, z którego powietrze schodzi jak z przebitego balonu, po czym staje się bezradnym dzieckiem. Karol stłamszony przez matkę, wyciszony, uległy, nagle znajduje w sobie siłę, żeby pocieszyć brata i stać się dla niego wsparciem.
Ogromną rolę odgrywają kostiumy zaprojektowane przez Katarzynę Banuchę, które idealnie podkreślają cechy dwóch bohaterów. Jan, który nosi skórzany strój motocyklowy, ma być twardzielem, wręcz agresorem. Karol to typowy nieudacznik w wyciągniętym, krzywo zapiętym swetrze i kapciach z dziurami; z przylizanymi włosami. Ten kontrast od początku zapowiada ciekawą konfrontację charakterów i tak jest.
„Pół na pół" – ta na pozór zabawna komedia – pozostawia jednak w nas bolesną refleksję. Ile jest takich rodzin, w których dzieci czują się samotne, niekochane, nierozumiane, a potem wyrastają na wątpliwej jakości dorosłych, którzy fundują traumy kolejnym pokoleniom. I pół biedy jeszcze, jeśli tylko swoim bliskim, gorzej jeśli całemu społeczeństwu. Bo przecież traumy tworzą popaprańców emocjonalnych, z których wywodzą się autokraci i dyktatorzy.
Obsada: Michał Janicki – Karol, Tomasz Obara – Jasiek.
Autor: Pep Anton Gómez, Jordi Sánchez, przekład: Rubi Birden, reżyseria: Tomasz Obara, scenografia i kostiumy: Katarzyna Banucha, opracowanie muzyczne: Tomasz Obara, asystent reżysera: Michał Janicki, autor plakatu: Bartosz Trojanowski, zdjęcia: Włodzimierz Piątek.
Premiera: 8 marca 2025.