Tańcząc w powietrzu – teatr SNU
"Labirynt. 13 bajek dla dorosłych" – Michael Ende – reż. Krzysztof Jasiński – Krakowski Teatr Scena STUSpektakl powinien być nie tylko dla aktorów, ale również dla widzów, kluczem do wejścia do innego świata. W twórczości Endego jest to świat dziecka, które żyje w każdym człowieku. Krzysztof Jasiński, wykorzystując przestrzeń teatralną jako labirynt, wprowadza publiczność w świat metafizyczny, świat snu, z którego przechodzimy w kolejny sen i z którego nie możemy się przebudzić.
Spektakl stworzony na podstawie powieści (zbioru 30 nowel) Michaela Endego ,,Zwierciadło w zwierciadle. Labirynt" (powieść wydana w tłumaczeniu Jerzego Korpantego), może dziwić niewtajemniczonych widzów specyficzną formą i brakiem linearnej fabuły. Należy pamiętać jednak, że forma ta wynika z onirycznego charakteru sztuki. Konwencjonalne postaci, wzięte z tarota, zmieniają się na oczach widza, ponieważ nie odgrywają tylko jednej roli. Przechodząc przez labirynt snu ciągle przyjmują nowe wcielenia, bo, po zapadnięciu w sen, nie pamiętamy już o tym jacy byliśmy w realnym świecie, stając się ciągle innymi istotami.
W spektaklu jednak można odnaleźć fabułę, zbudowaną na historii Wędrowca (Robert Koszucki), który, podróżując przez kolejne etapy snu, przyjmuje inne postaci i, spotykając te same osoby, widzi ich różne oblicza. Jasiński pokazuje narodziny teatru, który istnieje tylko w umysłach ludzi. Wystawienie sztuki staje się warunkiem wyjścia z labiryntu. Teatr jest tu nicią Ariadny, która prowadzi Wędrowca do nieistniejącego celu. Znak do rozpoczęcia widowiska daje Michał Barczak, jako Kozioł - tancerz, wciągając widownię w wędrówkę i ,,usypiając" ją, dzięki czemu widzownie sami stają się częścią spektaklu.
Każdy spektakl teatru STU stawia przed aktorami nowe, coraz trudniejsze zadania aktorskie. W sztuce na podstawie powieści Endego trudność ta polegała na tym, że aktorzy musieli mieć umiejętność szybkiego przeistaczania się w nowe postaci, często o innym charakterze. Oczywiście bohaterowie Ci mieli pewne wspólne cechy i zadania. Stara Królowa i Stary Król (wybitne kreacje Beaty Rybotyckiej i Andrzeja Roga) w każdym opowiadaniu kierują rozwojem wydarzeń, ale również niosą fatum, które kolejno pokazuje się jako podarunek od diabła i aktywna bomba. Wędrowiec zawsze chce odnaleźć Pannę Młodą (Martyna Solska), jednak ich spotkanie jest niemożliwe, ponieważ Panna Młoda czeka w niedostępnym pokoju 401, a z przestrzeni labiryntu uciec może tylko człowiek w pełni szczęśliwy. Jednak osiągnięcie takiego stanu jest bardzo trudne. Rozmaite iluzje tworzy przed nami Marcin Zacharzewski, w roli Sztukmistrza, dzięki któremu spektakl staje się prawdziwą podróżą po snach, w których z książek wybucha ogień a przedmioty same się poruszają. Pieczę nad wszystkim sprawuje Anioł (w tej roli pięknie śpiewająca Joanna Pocica).
Kolejnym elementem budującym atmosferę w spektaklu jest światło (Grzegorz Marczak), dzięki któremu publiczność ma złudzenie, że magia odprawiana na scenie dzieje się naprawdę. Fantastyczny charakter oglądanych scen podkreślają zachwycające kostiumy Anny Czyż i dekoracje Katarzyny Wójtowicz.
Teatr STU zasłynął jako teatr zaangażowany społecznie i politycznie. Dowodem na to są chociażby głośne ,,Cnoty niewieście albo dziwki w majonezie" (reż. Krzysztof Jasiński), czy ,,Wesele" (reż. Krzysztof Jasiński) komentujące wydarzenia, które obecnie mają miejsce w Ukrainie. Tym razem również nie zabrakło aluzji politycznych. W onirycznej wizji oglądamy straszną przyszłość owładniętą rządzami materialnymi, w której pieniądze spadają z nieba. Na projektorach (za projekcje odpowiedzialna jest Emilia Sadowska) widzimy przesuwające się banknoty z dyktatorami współczesnego świata.
Niezwykle ważną rolę w sztuce odgrywa muzyka Jana Kantego Pawluśkiewicza. Wykorzystanie jej jest dowodem na to, że muzyka ta jest ponadczasowa. Utwory w większości napisane dawniej, takie jak ,,Tańcząc w powietrzu" i ,,Serce"), zdają się być stworzone specjalnie do sztuki i w nawiązaniu do historii opisanych przez Endego. Dodatkowym atutem spektaklu są niezapomniane wykonania Beaty Rybotyckiej, Joanny Pocicy, Andrzeja Roga, Martyny Solskiej (za opracowanie muzyczne odpowiedzialny jest Konrad Mastyło, za przygotowanie wokalne Justyna Motylska).
Wędrówka aktorów i widzów kończy się wejściem w kolejny sen, w którym stajemy się Horem – naszym odbiciem w następnym wcieleniu. Słyszymy wówczas głos wybitnego aktora, Jerzego Treli, któremu spektakl ten został zadedykowany. Głos Treli – Hora otwiera i zamyka teatr snu, który mieści się w obrębie sceny STU. Przychodzi do widzów z ,,Wesela" i z ,,Hamleta", gdzie słyszymy go jako Chochoła i Ducha króla, a wróci w kolejnych przedstawieniach. Bo labirynt wychodzi poza obręb samego spektaklu, rozciąga się po całej historii teatru STU, od jego początków po teraźniejszość.
Widz zaznajomiony z twórczością Endego i płynnie poruszający się po dziejach historii sztuki (obrazy Edgara Endego, ojca autora powieści, są w niektórych scenach tłem dla przedstawionych wydarzeń), znający teorie Freuda i prace Jerzego Prokopiuka jest w stanie odszyfrować zagadki labiryntu. Z labiryntu tego jednak nie trzeba wychodzić i wielu wychodzić nie będzie chciało. Można się w nim rozpłynąć, zachwycać świetnym aktorstwem, zasłuchać w nową aranżację znanych utworów, tańczyć w powietrzu jak linoskoczek i obudzić w sobie dziecko, które przybywa z innego świata.
Aktorzy opisani w recenzji występowali 28.05.2023 roku. Spektakl ma również drugą obsadę, w której grają Karol Bernacki (Wędrowiec), Maria Tyszkiewicz (Stara Królowa), Daniel P. Antoniewicz (Stary Król), Kamila Przystał (Sztukmistrz), Jan Marczewski i Kamil Olczyk (Kozioł), Sylwia Zelek-Golonka (Anioł), Katarzyna Cichosz (Panna Młoda).