Ci, co tańczą i fruwają, na ulicę zapraszają
"Polecam "Otella" w wykonaniu teatru ruchu The Indra Theatre Group z Iranu. Jak zobaczyłem to przedstawienie w Teheranie, byłem nim po prostu olśniony. Już sam Otello jest niesamowity, przypomina jakieś dzikie zwierzę. No i towarzyszą mu niezwykle piękne dziewczyny. - opowiada dyrektor teatru KTO, Jerzy Zoń, o rozpoczynającym się dziś Festiwalu Teatrów Ulicznych w rozmowie Joanną Weryńską"Przeglądając program festiwalu przecierałam oczy ze zdziwienia. To prawda, że jeden ze spektakli pokazany zostanie na drzewie przy Barbakanie?
Tak. Okazuje się, że nawet takie wiszenie na drzewie ma swój sens. Na dodatek opowiedzieć można w ten sposób o kruchości i delikatności naszego życia. Z takiego założenia wyszedł francuski artysta, Philippe Bost, który ze swoją asystentką, Jenny Gallego zaprezentuje tam widowisko pt. "Just to dream". Po raz pierwszy zobaczyłem je rok temu we Francji. To mieszanka cyrku, tańca i muzyki. Polecam to przedstawienie, podobnie jak spektakle rozgrywane na ścianie wieży Ratusza czy w powietrzu.
Jak to?
Na ścianie Ratusza tańczyć będzie hiszpański zespół Delveres, a w finale festiwalu na płytę Rynku wjedzie platforma, na której zawisną artyści z francuskiej grupy Transe Express.
A których z "naziemnych" spektakli nie powinniśmy przegapić?
Polecam "Otella" w wykonaniu teatru ruchu The Indra Theatre Group z Iranu. Jak zobaczyłem to przedstawienie w Teheranie, byłem nim po prostu olśniony. Już sam Otello jest niesamowity, przypomina jakieś dzikie zwierzę. No i towarzyszą mu niezwykle piękne dziewczyny. A najważniejsze jest to, że ci tancerze potrafią robić ze swoim ciałem rzeczy dosłownie niemożliwe. Co ciekawe, twórcy spektalu inspirowali się technikami teatralnymi Jerzego Grotowskiego.
A kim jest tajemniczy Peter Sweet, którego nazwisko pojawia się również w programie?
Widziała pani kiedyś występy linoskoczków?
Tak.
To pewnie zauważyła pani, że oni chodzą po napiętych linach. Ponoć przy odrobinie dobrej woli każdy tak potrafi. Ale chodzenie po linie nienapiętej, to jest dopiero wyczyn. Tę właśnie umiejętność opanował Słodki Peter z USA. Ćwiczył tę sztukę przez dziesięć lat, między innymi w tajemnym klasztorze ukrytym wśród chińskich gór.
Niesamowite. A jak ktoś będzie się chciał pośmiać, to co powinien obejrzeć?
Występ moich ulubieńców, czyli holendersko-brytyjskiego duetu Fullstop
Co będą robić?
W swoim intymnym spektaklu zabiorą publiczność do sypialni. Mają swój dywanik, na którym będą uprawiać miłość. Ale nie tak zwyczajnie. Będzie to ich akrobatyczno-taneczne spojrzenie na sprawy damsko-męskie. Prosili mnie tylko, żebym wskazał im odpowiednie miejsce. Będzie ono niedaleko kościoła św. Wojciecha.
Czy uliczne przedstawienia zobaczymy tylko w Krakowie?
Nie. Kilka przedstawień pokazanych zostanie w Nowym Sączu.
(-)
Gazeta Krakowska
10 lipca 2010