Co autor miał na myśli…

„Zero zahamowań, czyli filolog słucha piosenek" Michała Rusinka powinna stać się lektura obowiązkową w starszych klasach szkoły podstawowej, no może w szkołach ponadpodstawowych. W materiałach promocyjnych pozycję tę trafnie komplementuje sam Wojciech Mann, dziennikarz muzyczny. Warto podkreślić że autor, Michał Rusinek jest literaturoznawcą, tłumaczem i pisarzem.

Zapewne każdy pamięta analizy poezji, czasem prozy, z lat szkolnych. Zapewne każdy zna współczesne żarty z tego typu poczynań. Zapewne. Czy niebieskie zasłony, to nostalgia?, marzenia?, nadzieja?, błogość?, czy akurat tak poecie pasowało. Mickiewicz, Słowacki, Norwid, etc.

Dzisiaj mamy Martyniuka, Wiśniewskiego, Łągwę, etc. Tak, mnie też te nazwiska niewiele mówiły (do czasu lektury), a jednak to ich teksty są na ustach Polek i Polaków od kilku ładnych lat. A wspomniany wyżej literaturoznawca postanowił dokonać profesjonalnej analizy ich wiekopomnych dzieł. Pozornie błahe, nawet bezsensowne, żeby nie nazwać wprost głupawe teksty, nabierają swej mocy i „głębszego" znaczenia.

Autor (analizy, nie samych dzieł) dokonał karkołomnego i wiekopomnego dzieła poświęcając swój czas na zapoznanie się i zgłębienie "współczesnej poezji śpiewanej" – od disco polo (a może Disco Polo), przez metal, piosenki patriotyczne, aż po muzykę popularną. Przyznam szczerze, że z omawianych kilkudziesięciu utworów znałam zaledwie kilka i nigdy nie znalazłam (nawet nie szukałam) w nich nawet krzty tej głębi, którą znalazł autor „Zero zahamowań". Jednak marny ze mnie humanista. Chociaż wolę myśleć, że to pęd współczesności nie daje szans na dostrzeżenie swoistego i wyszukanego piękna piosenek znanych z bardzo komercyjnych stacji radiowych.

Ale przechodząc do samej książki, to jest to zbiór kilkudziesięciu krótkich opisów mniej lub bardziej znanych utworów muzycznych z tekstem. Opisów, analiz, streszczeń bardzo profesjonalnych i naukowych. Michał Rusniek ma tzw. „lekką mowę", co przekłada się również na lekkie pióro, ale przyznaję czasami musiałam szukać pomocy w Internecie, aby wyjaśnić kilka pojęć. Ale to tylko kolejna nauka, jak zawsze bardzo pożyteczna. Poszerza zasób słów, uczy formułowania zdań, wyciągania wniosków. Wszystko ubogacają urocze i trafne grafiki Jacka Gawłowskiego.

Ta pozycja nie ma wad! Poczucie humoru w połączeniu z inteligencją bez wysiłku intelektualnego - dla czytelnika, bo podejrzewam, że autor włożył sporo wysiłku umysłowego i fizycznego, by przygotować dla nas ten zbiór opracowań. Mnie urzekło to podejście i zapewne skusze się na inne propozycje tego autora.

Z drugiej strony zastanawia mnie fakt ilu z odbiorców słów „Przez Twe oczy zielone oszalałem" zdaje sobie sprawę, to utwór o psie czy może do psa, oda?



Anna Kłapcińska
Dziennik Teatralny Kraków
2 maja 2021
Książki
Zero zahamowań