Jak patrzeć by widzieć?

„Praktyka widzenia" to spektakl oparty na „Teorii widzenia" Władysława Strzemińskiego – łódzkiego artysty malarza, neoplastycyka i unisty, który refleksy i odbicia świetlne tłumaczył dalszym przetworzeniem widzianego chwilę wcześniej obrazu w umyśle tak, by pojawił się również w pustej przestrzeni jako powidok. Zwraca uwagę na to co następuje w efekcie patrzenia i to, że widzenie nie jest stałe – zmienia się wskutek ewolucji czy też wewnętrznych uwarunkowań człowieka.

Autorem tekstu spektaklu podejmującego praktyczne zastosowanie „Teorii widzenia" jest Michał Buszewicz, natomiast reżyserem Wojciech Rodak, zdobywca nagrody Debiutu TR podczas Forum Młodej Reżyserii w Krakowie za aranżację spektaklu „Ptaki. Instrukcja" w roku 2021. Wojciech Rodak jest studentem Wydziału Reżyserii Dramatu w krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych oraz absolwentem produkcji filmowej w łódzkiej Szkole Filmowej. Nie tylko reżyser, ale i aktor, m.in. w Neronie Jolanty Janiczak oraz asystent reżysera Łukasza Kosa w spektaklu dyplomowym „Lovecraft" czy w „Czarnych Papugach" Michała Borczucha.

Do grupy aktorów zostały zaproszone również osoby z dysfunkcją wzroku, które miały różne stanowiska wobec sposobu patrzenia i tego jak postrzegają świat – jak go czują, słyszą ale też na swój sposób także i widzą. Poznajemy kilku bohaterów, którzy wymieniają się swoimi poglądami na świat: Pawła (Paweł Kos), który prowadzi zajęcia teoretyczno-praktyczne ze sposobu patrzenia oraz jego słuchaczy - modelkę (Monika Buchowiec), stojącą zazwyczaj po drugiej stronie sztalugi, pozując oraz bohaterkę poszukującą w sztuce ucieczki (Magdalena Kaszewska), choć nie potrafiącą jej zrozumieć. Poznajemy tam także widzącego świat w postaci rozbłysków Arnolda (Arnold Osiecki) oraz opisującą rzeczywistość dźwiękiem Lindę (Linda Rojewska). Grupa zupełnie odmiennych osobowości zderza się ze sobą na scenie teatru i dyskutuje na temat studium patrzenia – jak powinno się to robić? jak każdy z nas tego dokonuje? czy jest tylko jeden właściwy sposób by patrzeć?

Historii przedstawianej w epizodach towarzyszy minimalistyczna i stała scenografia. Zmiany generuje nastrojowe punktowe oświetlenie, zmieniające kolory podczas spektaklu, które ujawnia kolejne jej elementy z czasem. Jako widzowie nie znamy całej przestrzeni sceny już na samym początku, ponieważ ujawnia się ona nam stopniowo. Najpierw nie widzimy zupełnie nic – światło jest przez pierwsze minuty spektaklu całkowicie zgaszone, a uruchamiany jest u widza zmysł słuchu za pomocą nagrań audio i głosu aktora. Następnie widzimy skrawki przestrzeni – najpierw jest to sylwetka kobiety oraz kawałek płachty odbijającej punktowe światło padające z prawej strony, z czasem dostrzegamy też i pustą ramę – najprawdopodobniej płachta była płótnem zanim zostało wyrwane. Rozdarte są także słynne obrazy takie jak „Krzyk" Edwarda Muncha, Gwieździsta Noc czy Słoneczniki van Gogha. Na scenie umieszczony został także pojemnik z wodą, rzeźba służąca jako siedzisko oraz instrumenty –ksylofon/pianino złożone z kawałków materiału z namalowanymi klawiszami zawieszonymi na niciach oraz skrzypce. Ponadto scena wyłożona została kawałkami dywanów i wykładziny ułożonych w ścieżki, co estetycznie dopełnia scenografię, jednocześnie ułatwiając orientację w przestrzeni. Przy instrumentach stoi także tajemniczy kawałek satynopodobnego materiału później okazującego się częścią sukni.

Jeśli o suknię chodzi-kostiumy. Zarówno jak i scenografia, są one dziełem Katarzyny Pawelec, autorki wielu scenografii oraz kostiumów zarówno teatralnych, jak i filmowych- zaaranżowała m.in. scenografię etiudy „Breakdown motel" w reżyserii Katarzyny Hordowicz z roku 2021, kostiumy w etiudzie Davida Bajerskiego „Okienko" z 2019 roku oraz w krótkometrażowym „Zamku" Piotra Matyji. Pracowała także wcześniej z reżyserem omawianego spektaklu przy „Ptakach. Instrukcji". Kostiumy w „Praktyce widzenia" mogłyby odpowiadać za ubiór codzienny bohaterów, ale nie ze względu na zwyczajność, a wręcz przeciwnie swoją oryginalność. Każdy strój jest odbicie chociaż częściowym persony bohatera – pewność siebie ilustruje odważniejszy strój, motyw obrazu „Narodziny Wenus" Botticelliego pojawia się na bluzce bohaterki interesującej się sztuką eksponującą swoje umiejętności per formatywne w pozowaniu do malunków. Powidok na swetrze wykładowcy" bezpośrednie odwołuje się do jednej z jego wypowiedzi „jestem powidokiem" i zwrócenie przez niego uwagi na fakt, że każdy z obecnych ujrzy go w inny sposób. Z kolei nieco ekscentryczna persona zainteresowana muzyką barokową również zostaje zaakcentowana przez elegancki strój z falbankami.

Dźwięk jest najpierw jedynym źródłem informacji o świecie przedstawionym, gdy w ciemności słyszymy jedynie glos dobiegający z kilku głośników rozstawionych w różnych krańcach sali. Na początku słyszymy głównie słowa- zaniepokojonego mężczyzny szukającego wyjścia oraz prowadzącej go pracowniczki muzeum-mniej lub bardziej żartobliwie się wypowiadającej. Następnie dźwięk coraz częściej pełni rolę dopełnienia, muzyka jest ilustracyjna i przestaje być częścią główną, raczej skupiamy się coraz bardziej na patrzeniu. Melodia jest wykorzystywana jako tło rozmów, do sceny uwalniającego inspirację tańca czy też rytuału ze starożytnym kakao. Służy też do przedstawienia odgłosu upadku czy rozrywanego płótna (komentowanego zresztą przez przewodniczkę słyszanego bohatera od razu rozpoznającą w poszkodowanym obrazie dzieło Rubensa). Wyjątkiem jest jej obecność podczas wystąpień Lindy kiedy staje się nieodłącznym elementem jej wystąpienia – muzyka jest scalona z jej postacią ponieważ jest niezmiernie ważna w jej życiu. Dziewczyna sama wytwarza muzykę dopełniającą dzieło grając Bacha na prowizorycznym pianinie czy też menueta oraz utwór towarzyszący burzy techniką pizzicato na skrzypcach, - wtedy muzyka jest nie tylko dopełnieniem spektaklu lub kawałkiem tła, ale i częścią odgrywanej postaci. Jej kompozytorem jest Karol Nepelski – autor muzyki filmowej oraz scenicznej oraz laureat nagrody Ogólnopolskiego Konkursu Kompozytorskiego im. Marka Stachowskiego za kompozycję „Feu Eternel".

Każda z odgrywanych postaci była głównym bohaterem i mimo że w epizodach występowali w parach, to każdy przedstawiał siebie i swoją historię, nie narzucając się zanadto drugiej osobie. Każdy bez wyjątku wybrzmiał jako indywiduum z odrębną biografią i bagażem życiowych doświadczeń . Niezwykle ciekawa była kreacja postaci Lindy, której umiejętności muzyczne zostały włączone do spektaklu chociażby poprzez odgrywanie wspomnianego już menueta na skrzypcach i wykorzystanie muzykalności do późniejszego stworzenia przez postać muzyki ilustracyjnej w czasie rzeczywistym do jednej ze scen. Bohaterka była ciekawa i sympatyczna oraz potrafiła łatwo przemieszczać się pomiędzy humorystyczną personą a niespodziewaną głębią odczuwania, którą potrafiła przekazać widzowi, zabrać go w swój świat, w tę podróż. Reżyser zwrócił uwagę na skromne wprowadzenie do teorii Strzemińskiego widza zanim uzupełnił ją o własną adaptację, dokonując tego w przewrotny sposób i dyskutując z jej założeniami z humorem.

Widownia oklaskiwała spektakl długimi, gromkimi brawami i nie bez przyczyny – spektakl jest nowatorski, a przy tym potrafi zaangażować widza w kameralny świat bohaterów. Atmosferę prywatności generowało to, w jaki sposób wydawało się jakby jedna historia została podzielona na nowele zawierające po dwóch bohaterów dzielących się ze sobą spostrzeżeniami w intymnej przestrzeni sceny. Wrażenie pozostawiał już sam początek sprawiający, że można było poczuć emocje zagubionego bohatera szukającego wyjścia, jakby były moimi. Przypominało to wrażenia z oglądania horroru. Czułam to napięcie, stres i rozpacz z braku możliwości odnalezienia drogi w ciemności. W sztuce zastosowano ciekawe rozwiązania i zaangażowana osoby mające nieco inne poglądy na sposób patrzenia, dzięki czemu powstało studium widzenia rzeczywistości uwzględniające różne etapy rozwoju narządu wzroku, pokazujące wiele nietuzinkowych i zajmujących perspektyw.



Marta Miniszewska
Dziennik Teatralny Łódź
4 października 2022
Spektakle
Praktyka widzenia
Portrety
Wojciech Rodak