Kultura picia, czyli narodowa scheda
„Gość w dom, Bóg w dom" – wedle staropolskiej tradycji gościnności, gospodarz powinien czuć się w obowiązku, aby jak najlepiej podjąć odwiedzających go gości. Godne przyjęcie i dobra zabawa niemożliwe wydają się jednak bez alkoholu, stanowiącego kluczowy element polskiej gościnności.O tym, jak ważną funkcję w polskich domach pełni butelka wódki na stole, wiedział nie tylko Franciszek Bohomolec, czyniąc alkohol przewodnim motywem oświeceniowej komedii „Pijaków", ale także Artur „Baron" Więcek, wskazując w swoim spektaklu na ciągłą żywotność kultury picia w polskiej obyczajowości.
Spektakl „Pijacy", oparty na komedii Franciszka Bohomolca, po raz pierwszy pojawił się na deskach warszawskich teatrów w 1767 roku. Franciszek Bohomolec, jeden z ważniejszych dramatopisarzy epoki stanisławowskiej, tworzył dla polskiego teatru narodowego, pełniącego wówczas rolę instytucji mającej realizować założenia moralizatorskie. Zbliżony wydźwięk osiągają „Pijacy", których treść każe zwrócić uwagę na przywary polskiej szlachty, jej złe skłonności i ograniczoną mentalność, a wszystko to postawione pod znakiem szkodliwego nałogu, który wchodząc w krew Polaków dosłownie i w przenośni, stał się niejako nieodłączną cechą ich kultury.
Jedną z bardziej znanych realizacji sztuki stanowi inscenizacja autorstwa Barbary Wysockiej – jej wersja „Pijaków" ukazała się w Starym Teatrze w Krakowie w 2009 roku. Najnowsze wykonanie komedii, wyreżyserowane przez Artura ,,Barona'' Więcka, swój debiut miało 18 czerwca 2022 roku na scenie w Teatrze Bagatela w Krakowie.
Na początku spektaklu przedstawione zostaje nam wesołe towarzystwo zasiadające przy suto zastawionym stole. Biesiadnicy dyskutują, jedzą, bawią się i oczywiście – piją. Gospodarz, pan Pijakiewicz (Krzysztof Bochenek), dba o dobre samopoczucie gości, zabawiając ich rozmową i pilnując, aby służący regularnie uzupełniał puste kieliszki. Podczas dysput żywo prowadzonych przez pijanych stołowników, obnażone zostają główne przywary polskiej szlachty – niechęć do cudzoziemców, przekonanie o własnej wielkości, uprzedzenia względem tego co nieznane, a przede wszystkim nadmierny pociąg do alkoholu.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że niektóre kwestie bohaterów przerobione zostały tak, aby odnosiły się do bieżących realiów; w całym spektaklu znajdziemy również elementy scenografii czy kostiumów, które wskazywać mają na teraźniejszą rzeczywistość. Reżyser nie przenosi jednak akcji we współczesne czasy, bohaterowie wciąż posługują się archaicznym językiem, mianują się „waszmościami" i wszczynają pojedynki na szable. Nawiązanie do XXI wieku ma raczej zwrócić uwagę na analogię obecnych problemów społeczno-obyczajowych względem tych charakteryzujących czasy stanisławowskie – okazuje się bowiem, że w wielu kwestiach zachowanie Polaków wciąż pozostało takie same, a kultura picia zakorzeniona w Polsce od pokoleń, ugruntowaną pozycję miała nie tylko w epoce oświecenia.
Fabuła komedii jest nieskomplikowana – pan Pijakiewicz pragnie znaleźć odpowiedniego męża dla swojej bratanicy Teresy, jednak niespecjalnie mu się spieszy, ponieważ wraz z wydaniem dziewczyny za mąż, musiałby pożegnać się z wioską, stanowiącą część jej posagu.
Mimo tego nie protestuje, gdy na horyzoncie pojawiają się aż dwaj absztyfikanci, starający się o rękę panny. Kobieta darzy afektem młodego Sobreckiego (Patryk Szwichtenberg), który wyróżnia się na tle innych bohaterów, zapewniając wszystkich o swojej abstynencji, co raczej nie spotyka się z aprobatą pijackiej kompanii. Wuj postanawia poważniej rozpatrzyć kandydaturę drugiego z zalotników, będącego jego serdecznym kompanem, towarzyszącym mu podczas alkoholowych libacji. Kierując się przyjacielskimi więzami, Pijakiewicz oddaje więc rękę bratanicy Iwrońskiemu (Wojciech Leonowicz). Od tej pory Teresa i Sobrecki szukają sposobu, aby odwrócić wolę wuja i przekonać go do zmiany decyzji. Ich główną sojuszniczką okazuje się ciotka Rozstropska (Magdalena Walach), która stara się wykorzystać pijackie uniesienia Pijakiewicza, obracając je na korzyść młodych zakochanych. Zaplanowana intryga w połączeniu z impulsywnymi działaniami pijanych bohaterów implikuje serię humorystycznych sytuacji, wzbudzających ciągle salwy śmiechu na widowni.
Minimalistyczna scenografia Łukasza Błażejewskiego skupia się na wyeksponowaniu tego, co najważniejsze w sztuce. Zastawiony trunkami stół gra główną rolę na początku spektaklu, obrazując nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu zebranego przy nim towarzystwa. W kolejnych scenach stół zostaje odsunięty na bok, a wówczas wzrok przyciąga ogromny żyrandol, wykonany z zielonych butelek po alkoholu. Na dekorację skierowane jest światło, co daje niezwykły efekt wizualny, a jednocześnie ów element scenograficzny pełnić może rolę metaforyczną; puste butelki przez cały czas trwania spektaklu wiszą nad głowami bohaterów, niejako dając dowód swojej zwierzchności nad nimi. Tym samym zostaje ukazane, jak ważną rolę w życiach ludzi odkrywa alkohol, który, być może, skrycie przejął nad nimi kontrolę, czego jeszcze nie są świadomi, lecz jego widmo już nieubłaganie nad nimi zawisło, determinując ich wybory, czyny i wszelkie działania. Scenografia trafia więc w punkt, skłaniając do namysłu i każąc skupić się na konkretnych aspektach komedii.
Ważnym elementem spektaklu są również z pewnością kostiumy, zaprojektowane przez Dorotę Roqueplo. Biesiadnicy ubrani są w odświętne stroje, z elementami staroszlacheckich części garderoby (u Pijakiewicza zauważyć można coś na wzór pasa kontuszowego). Warto również zwrócić uwagę na ubiór Sobreckiego i Rozstropskiej, którzy jako jedyni nie piją alkoholu – kreacje tych postaci niczym się nie wyróżniają, ich kolorystyka jest spokojna i raczej przypominają współczesny, casualowy styl ubierania. Możliwe iż twórcy chcieli zwrócić uwagę na odrębność bohaterów i brak występowania u nich cech typowo sarmackich, co przejawiałoby się również kontrastową aparycją.
W spektaklu ważną rolę pełni muzyka, na którą składają się głównie pijackie przyśpiewki wesołego towarzystwa, za których opracowanie odpowiadał Paweł Romańczuk. Wśród nich pojawiają się współczesne fragmenty znanych piosenek, odśpiewane przez aktorów grających nietrzeźwych ludzi, co dało przekonujący i bardzo realistyczny efekt, przywodząc na myśl współczesne przyjęcia, wesela czy imprezy.
Na uwagę zasługuje z pewnością znakomita gra aktorska całej obsady. Przedstawienie grupy pijaków wiązało się z ryzykiem uzyskania nienaturalnego, przerysowanego efektu, czego udało się uniknąć w spektaklu Artura „Barona" Więcka. Krzysztof Bochenek wcielający się w rolę Pijakiewicza, a więc odgrywający główną rolę, przywodzi na myśl prawdziwego, jowialnego sarmatę, a jego pijackie zachowanie ukazane zostało w bardzo przekonujący sposób, wzbudzając wśród widowni wybuchy śmiechu.
Na szczególne uznanie zasługuje również rola Patryka Szwichtenberga, który wcielił się w postać Sobreckiego. Mimo że aktor miał mniejsze „pole do popisu", ponieważ jego bohater pojawiał się na scenie dość rzadko, a w dodatku nie był pijany, lecz spokojny, cichy i opanowany, tym więcej należy docenić kunszt aktorski pana Szwichtenberga, który wiarygodnie i wyraziście oddał charakter granej przez siebie postaci.
„Pijacy" jest więc to słodko-gorzka opowieść o kondycji polskiego społeczeństwa, w której dominującą rolę odgrywa alkoholizm. Kultura picia zostaje w sztuce ironicznie usprawiedliwiana przez bohaterów wygłaszających utarte frazesy, tak często słyszane przez nas w codziennej rzeczywistości. Ogólna lekkość spektaklu kryje pod sobą smutną prawdę, która momentami wybija się na wierzch – dzieje się tak w sytuacjach, gdy bohaterowie zwracają się bezpośrednio do publiczności. Wówczas na widowni zapada milczenie, szybko przerywane jednak wybuchem śmiechu, spowodowanym komizmem kreowanych postaci.
Trafne obserwacje społeczeństwa są tu ukazane w sposób dowcipny, mający przede wszystkim bawić, a nie umoralniać. Mimo tego spektakl obnaża nasze narodowe wady, a szczególnie symboliczna wydaje się ostatnia scena, gdzie po szczęśliwym zakończeniu i ślubie zakochanych, wszyscy w radosnej atmosferze wznoszą toast i piją za zdrowie młodych – w końcu w takich okolicznościach nie sposób się nie napić.
Zofia Szaraniec
Dziennik Teatralny Kraków
18 listopada 2023