Najlepsza rola kota w historii teatru

Delikatny chwyt za przeguby dłoni. Wprowadzenie. Stawianie kroków to w tej sytuacji kwestia zaufania, ale członkowie Analog Collective zapewniali, że jesteśmy bezpieczni i w każdej chwili możemy wyjść poza ramy eksperymentu. Zatem decyduję się iść zgodnie z kierunkiem, który nadaje prowadząca mnie osoba. Sądząc po uchwycie, mężczyzna, ale trudno być pewną, kiedy oczy ma się szczelnie przysłonięte obitymi miękką tkaniną goglami.

Jest kilka minut po osiemnastej, 26 września 2023 roku. Jesteśmy w siedzibie Urban Lab w Rzeszowie i razem z resztą publiczności uczestniczymy w eksperymencie teatralnym pod nazwą „Instrukcja obsługi". Członkowie kolektywu Analog wciągnęli nas w to doświadczenie w ramach dziejącego się już od kilku dni 13. Festiwalu Teatrów Ożywionej Formy MASKARADA organizowanego przez rzeszowski Teatr Maska.

Nie widzimy Sali, do której nas wprowadzono. Nie zobaczymy jej też po spektaklu, kiedy nas z niej wyprowadzą, zanim zdejmiemy zasłaniające oczy gogle. Gdybym znalazła się w niej drugi raz, z otwartymi oczyma, nie wiedziałabym, że wcześniej tam byłam. Oto idealna scenografia, oparta na wizualizacjach wyobraźni przestrzeń, realizująca się w każdym umyśle widza osobno. Posiada jednak pewne elementy wspólne. Spokojna narracja rozpoczynająca się od oddechu śpiącej osoby, przechodząca w urywki z potoku świadomości, wprowadza nas w przestrzeń pokoju bohaterki. Jest w nim łóżko, stół. Na środku rośnie wielka palma. Dzieje się coś surrealistycznego, nie jesteśmy pewni, czy trwa jeszcze sen, czy już zaczyna się dzień. Jak się zacznie, będziemy go śledzić, z zamkniętymi oczami. Głos narratorki uwzględnia naszą obecność i jednocześnie zrównuję ją do bytowania nieożywionych fragmentów przestrzeni. To bardzo ciekawa propozycja poznawcza. I jednocześnie, jakże relaksująca. Wtopić się w blat biurka, zespolić z włóknem dywanu...

Koncepcja spektaklu powstała wyniku spotkań i warsztatów z osobami z niepełnosprawnością wzroku. Warunkiem udziału jest całkowita rezygnacja z jego używania przez widownię, podczas trwania tego artystycznego eksperymentu. Założenie wyłączenia zmysłu wzroku otwiera widza (pisząc słowo „widza" uświadamiam sobie jak bardzo nasz język ukształtowany jest przez paradygmat widzenia) na formy percepcji dostępne dla innych sposobów postrzegania. Przy tym, kiedy doświadczają tego procesu osoby korzystające na co dzień z usług sprawnie funkcjonującej pary oczu, przyzwyczajony do ciągłego przetwarzania bodźców wzrokowych mózg może zażyć sporej dawki odpoczynku. Ale relaks, to tylko jedno z bogactwa wrażeń płynących zza zasłoniętych oczu.

Co więc właściwie dzieje się podczas „Instrukcji obsługi"? Odcinając się od światła i wynikających z niego wariacji kolorów i płaszczyzn doświadczenia – czego stajemy się świadkami? I w jaki sposób, skoro fizycznie przez 50 minut prawie nie zmieniamy miejsca zajmowanego w tej osobliwej teatralnej przestrzeni?

Najpierw rysowana jest mapa. Za pomocą głosu narratorki wizualizujemy sobie rozkład pomieszczenia. Docierające dźwięki (woda w łazience, odgłos sikania i spuszczania wody) rozszerzają kontury mieszkania o znajdujące za wyobrażoną ścianą pomieszczenia, a jednocześnie wprowadzają w cielesność, dyskretnie łączą nasze ciała z ciałem bohaterki. Stajemy się przedłużeniem jej zmysłów. Czujemy na twarzy drobinki wody, kiedy ona bierze prysznic, kiedy myje ręce, na dłoń kapie nam kropla mydła. W przedziwny sposób doświadczamy częściowego zatracenia się jednostkowego „ja" przez uczestnictwo w codziennych rytuałach bohaterki wydarzeń. Stajemy się bohaterką. Głos, który mówi z głośnika jest głosem wewnątrz naszej głowy, obraz zewnętrzny nie rozprasza doświadczenia. Dzieje się magia. Zapach czekolady i kawy, zwykłe dźwięki poranka, karmienie kota. Są na zewnątrz i wewnątrz naszych głów, albo jednej, zbiorowej głowy publiczności. Nie ma pewności, czy w ostateczności chodzi tu o głowę, jednak zdaje się, że twórcom „Instrukcji obsługi" zależało na wywołaniu zaciekawienia sposobem w jaki odbieramy i rozumiemy bodźce dostarczane przez zmysły.

W czasie przebywania pod wpływem magików z Analog Collective bierzemy udział w eksperymencie naukowym. Podążamy śladami niemieckiego badacza Wolfganga Köhlera, który w I połowie XX wieku zapoczątkował badania niearbitralnego asocjowania dźwięków mowy z wizualnym kształtem obiektów. Jako niewidzący widzowie, jesteśmy proszeni o określenie badanych dotykiem kształtów – kanciastego i obłego – i przypisanie ich do kategorii „buba" albo „kiki". Ta niewielka dawna teorii, została przez członków kolektywu nienachalnie włożona pomiędzy kolejne doświadczenia. Zwraca uwagę na sposoby percepcji i językowy obraz świata wyłaniający się z doświadczenia. Intryguje, nawet kiedy nie potrzebujemy używać do opisania tego doświadczenia słów (dużą częścią widowni są młodzi ludzie nie operujący jeszcze nomenklaturą naukowo badawczą) to zostawia ślad zaciekawienia i wytrąca z poczucia oczywistości.

Będąc świadkami codzienności bohaterki spektaklu musimy wyjść z nią poza bezpieczne cztery ściany domu. Zanurzamy się w szorstkiej, chropowatej, kłującej dźwiękami, drażniącej nieoczywistością zapachów przestrzeni miasta. Spośród szumu ulic dobiegają nas strzępki rozmów, emocje napinają się, kiedy stajemy się świadkami jakiegoś nieporozumienia. Za chwilę jednak, niesieni nurtem rzeki czasu i dynamiki ulic miasta, jesteśmy już daleko. Idealnie oddane podczas spektaklu zostało wrażenie przemieszczania się w przestrzeni zbliżających i oddalających się obiektów wydających dźwięki. Nie jest to łatwe do osiągnięcia w przypadku widowni, która siedzi w jednym miejscu przestrzeni. Grupie Analog Collective udało się to jednak znakomicie. Za realizację dialogów i muzyki były odpowiedzialne Beata Jewiarz, Aleksandra Adamska (głosy) oraz Natalia Leszczyńska (muzyka).

No i rola kota. W czasie doświadczania sensorycznego spektaklu-eksperymentu z muzyką na żywo pod tytułem „Instrukcja obsługi" mamy do czynienia z prawdopodobnie najlepiej odegraną rolą kota w historii teatru. Mruczenie. Miękkie otarcie ciepłej sierści o łydkę. Rytmiczny ucisk dwóch łapek na przedramieniu i jeszcze głośniejsze mruczenie. Odczuwane niemal we własnym aparacie mruczącym (Zaraz, zaraz, przecież jestem człowiekiem!). Każda osoba mająca przyjemność obcowania z kotem w warunkach domowych w tym momencie trwania spektaklu prawdopodobnie pomyśli jego imię. Do tej pory nie mam pewności, czy przypadkiem nie był to prawdziwy kot, a te zdjęcia ze spektaklu, z pluszakiem... to tylko tak, żeby nikt nie czepiał się wykorzystania żywych zwierząt. A poważnie – kot był jednym z przyjemniejszych doświadczeń tego eksperymentu. Być może tak jesteśmy skonstruowani, że ciepło innych istot sprawia nam przyjemność.
Mogąc zatopić się na chwilę w swobodnej narracji, w której mniejszą rolę odgrywały słowa, gdzie zupełnie nie grały roli widzialne obrazy, mieliśmy okazję skupić się na działaniu różnych zmysłów. Tych, które na co dzień pozostają w cieniu (dosłownie) wzroku, biorącego na siebie ogromny procent zasług przy dostrzeganiu i tłumaczeniu nam otaczającego świata. Dostrzegając ich pracę (słuchu, węchu, dotyku, smaku) można poczuć wdzięczność do tego misternego systemu połączeń, jakim jest nasze ciało i jego zmysły, części i narządy, pozszywane nićmi ciągle pracujących neuronów, które nieustannie przekazują impulsy do mózgu. Dzięki grupie Analog Collective mieliśmy niezwykłą szansę zatrzymać się na tych procesach, a nawet doświadczyć wspólnoty ich przeżywania.

Spotkaliśmy się w czasie tego doświadczenia gdzieś w miejscu wspólnego zanurzenia w świecie. Słuchając opowieści o snach (po spektaklu dowiedzieliśmy się, że opowiadały je dzieci z dysfunkcją wzroku z Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych im. Róży Czackiej w Laskach) mogliśmy wyjść poza binarność widzenia i nie – widzenia.

Może to być po prostu ciekawe przeżycie. Może być impuls do poszukiwań istoty istnienia albo pretekst do poczucia wdzięczności wobec swojego ciała, aparatu doświadczania życia. Jakby nie było – każdemu polecam nie-zobaczenie „Instrukcji obsługi" w wykonaniu grupy Analog Collective.

Twórcy/Obsada:
Marek Zimakiewicz
Malwina Czekaj
Natalia Leszczyńska
Izabela Zachowicz
Miłosz Konieczny
Głosy: Beata Jewiarz, Aleksandra Adamska
Dramaturgia: Elżbieta Chowaniec
Muzyka: Natalia Leszczyńska



Aleksandra Karmelita
Dziennik Teatralny Rzeszów
11 października 2023