Pytanie o znaczenie rozrywki
"Tryptyk Ekmana - Studium Rozrywki" to bez wątpienia najważniejsze wydarzenie artystyczne tegorocznego Bydgoskiego Festiwalu Operowego. Możliwość obcowania z artystami Cullbergballet to prawdziwa przyjemność, nie tylko ze względu na doskonałe umiejętności warsztatowe i techniczne zespołu tancerzy, lecz przede wszystkim na możliwość smakowania nowoczesnej formy teatralnej, która próbuje odpowiedzieć na pytanie - jakże istotne i ważne w czasach zdominowanych przez popkulturę - czym jest szeroko pojęta rozrywka, i to w swoich przeróżnych wcieleniach, od telewizyjnego show po działania performatywne i happeningowe, od tak modnych dziś projektów instalacyjnych po klasyczne koncerty i innego typu artystyczne przedsięwzięcia27-letni Alexander Ekman, autor choreografii, dekoracji i libretta, to artysta o nieposkromionej wyobraźni, wyjątkowej wrażliwości, potrafiący oddziaływać na widza zarówno obrazami nasączonymi silnie zabarwieniem emocjonalnym, jak i stwarzać teatr tańca odwołujący się do naszych doświadczeń czysto intelektualnych. I choćby z tego względu może uchodzić za kontynuatora i spadkobiercę Birgit Cullberg, której balet szwedzki zawdzięcza tak wysoką pozycję w świecie. Skandynawska choreografka, do dzisiaj uchodząca za jedną z najwybitniejszych artystek baletu, tańczyć zaczęła dopiero w wieku 27 lat, zainspirowana głośną realizacją Kurta Joosa „Zielony stół” z roku 1932. Wcześniej odbyła gruntowne studia na sztokholmskim uniwersytecie, pogłębiając swoją wiedzę w takich dziedzinach jak malarstwo, filozofia i literatura. Własną grupę baletową założyła w 1939 roku, po powrocie z Darlington w Anglii, gdzie poznawała przez cztery lata, właśnie u Joosa, tajniki tańca ekspresyjnego. Silnym wyróżnikiem jej spektakli był obok aspektu psychologicznego również nie mniej ważny aspekt społeczno-polityczny, tyle że nie pozbawiony elementów humorystyczno-satyrycznych, stanowiących o jej osobistym i rozpoznawalnym charakterze pisma, odnoszącym się zarówno do przekazywanych treści, jak i wszystkich zabiegów formalnych, budujących niepowtarzalny i niezwykle charakterystyczny klimat jej przedstawień. Cullberg, podobnie jak dzisiaj Ekman, czy jej nie mniej utalentowany syn, Mats Ek, starała się pokazać człowieka w bardzo szerokim spektrum jego problemów nie tylko wynikających z uwarunkowań odnoszących się do otaczającej rzeczywistości, lecz również natury egzystencjalno-ontologicznej. Umiejętnie łączyła technikę tańca klasycznego z baletem nowoczesnym. Jej choreografie zyskały miano tańca realistyczno-dramatycznego, z wyraźnymi inkrustacjami psychologicznymi i emocjonalnymi. Estetyka ruchu, którą zaproponowała Cullberg wciąż silnie oddziałuje na młodych choreografów. 10 lat temu pokazał to na bydgoskim festiwalu spektakl „Śpiącej Królewny” w reżyserii Matsa Eka, będący szalenie współczesną wersją popularnej bajki.
Alexander Ekman idzie w swoich formalno-kompozycyjnycch poszukiwaniach jeszcze dalej. Dlatego jego „Studium Rozrywki” jednych zachwyciło nowoczesnością choreograficznych układów, olśniewającą dynamiką i energią emanującą ze sceny, innych zniesmaczyło wizyjną natarczywością i nagromadzeniem nagości w ostatniej części , rozczarowało małą ilością tańca, na rzecz dominacji obrazów i działań zdecydowanie bliższych teatrowi dramatycznemu i instalacjom tanecznym, niż czystej sztuce baletowej. Ekman swój najnowszy spektakl podzielił na trzy części. Nie dał widzom wytchnienia nawet podczas antraktu, kiedy oglądamy tancerzy w rolach ruchomych muzealnych eksponatów, zamkniętych w przeszklonych klatkach. Wcześniej pokazuje poszukiwania czegoś, co mogło by nas urzec i olśnić, a co złożyło by się na wspaniały, ekscytujący rozrywkowy wieczór. I robi to w sposób szalenie inteligentny, jednocześnie ironiczny, zabawny i dowcipny, bawiąc się różnymi konwencjami, nawiązującymi do Bollywood, musicalu czy slapsticku. Dużo w pierwszej części jest tekstów i bezpośrednich zwrotów do publiczności. Jest lekko i łatwo, przyjemnie i łatwo - jak mówi jeden z bohaterów, Hanako.
Zupełnie inaczej skonstruowana została część trzecia. W niej dominuje przede wszystkim nastrój refleksyjny, bo też i dużo w inscenizowanych obrazach, niekiedy długich i statycznych, odwołań i nawiązań do malarstwa. Wizyjność tego fragmentu spektaklu jest naprawdę poruszająca, dla widza to swoista łamigłówka intelektualna, cudowna możliwość odszyfrowywania tego, co może wyrażać ludzkie ciało.
Wiesław Kowalski
Teatr dla Was
4 czerwca 2011