Żona pożyczona

Doborowa obsada aktorska oraz humorystyczna historia o samotności i zagubieniu człowieka. Sztuka za pośrednictwem ironii często stosowanej w dziełach Woody'ego Allena, zawadiacko polemizuje z najważniejszymi wartościami życiowymi, przedstawiając z przymrużeniem oka złożoność relacji międzyludzkich.

Przedstawienie ilustruje całe spektrum emocji jakie wyzwala w człowieku samotność. W spektaklu rozpatrywana jest zarówno problematyka rozpadu miłości, jak i wątek nieuchronnego przemijania. W sztuce zawarto ponadto główne inspiracje Allena, powtarzające się w różnych proporcjach w innych jego dziełach, jednak w „Zagraj to jeszcze raz, sam" umiejętnie skondensowane, stworzyły niezwykle wciągającą i lekką opowieść o życiu.

Akcja spektaklu rozpoczyna się wątkiem cierpienia głównego bohatera Allana Felixa (Kuba Wojewódzki) porzuconego w bezwzględny sposób przez swoją żonę Nancy (Małgorzata Socha). Widząc rozpacz przyjaciela, przystojny biznesmen Dick (Michał Żebrowski) oraz jego przeurocza żona Linda (Anna Cieślak), próbują za wszelką cenę pocieszyć głównego bohatera, usiłując znaleźć dla niego nową miłość. Zaangażowanie Lindy w pomoc Allanowi , doprowadza przypadkowych narodzin uczucia pomiędzy bohaterami. Allan chcąc zapomnieć o pięknej Nancy, dzięki wskazówkom legendarnego idola - Humphreya Bogarta (Daniel Olbrychski), odwzajemnia uczucie i w końcu uwodzi osamotnioną w małżeństwie Lindę.

Jeśli chodzi o grę aktorską, charyzma oraz profesjonalizm Michała Żebroswkiego i Daniela Olbrychskiego zachowane były niezmiennie na doskonałym poziomie. Natomiast w przypadku postaci głównego bohatera, można pokusić się o stwierdzenie, że rola ta została wręcz stworzona dla Kuby Wojewódzkiego. Allan to niepewny siebie samotnik w średnim wieku, neurotyczny recenzent filmowy, który z obawy przed brakiem akceptacji otoczenia usiłując zrobić wrażenie na innych, uparcie skrywa się za maską erudycji byleby tylko nie pokazać innym swojej wrażliwości. Satyryczna kreacja Wojewódzkiego jest bardzo komediowa i ujmująca, jednakże w jego grze aktorskiej brak przeistoczenia w odmienną od aktora kreację aktorską. Momentami wydaje się nawet, że showmen na scenie...jest po prostu sobą. Co prawda fakt ten wniósł do przedstawienia jego charakterystyczny humor, jednakże z drugiej strony trudno doszukać się świeżości w jego grze. Ponadto jakby przez fakt podobieństwa do głównego bohatera sztuki, aktor traci szanse na pokazanie być może nie znanego jeszcze szerszej publiczności potencjału aktorskiego.

Niezwykłą łatwość wchodzenia w rolę i talent zaprezentowała natomiast Małgorzata Socha, wcielająca się w postać Nancy. Aktorka bezbłędnie odnalazła się w roli wszystkich siedmiu postaci pojawiających się w snach głównego bohatera. Odnosi się wrażenie, że artystka dosłownie wtapia się w charakter i osobowość granych postaci, co przełożyło się na autentyczność granych bohaterek. Zestawienie tej dwójki artystów jest intrygujace, jednakże uwypukla kontrast różnoroności bohaterek granych przez Małgorzatę Sochę, z jednostajną rola co prawda przeuroczego, ale nie zaskakującego niczym nowym Kuby Wojewódzkiego.

Sumując, spektakl zapewnia mnówstow pozytywnych wrażeń skutecznie bawiąc i porywając do tegos sopnia, że pomimo długiego czasu trwania, chce się więcej. Błyskotliwe riposty zawarte w dialogach przełenionych ironią, wyzwalają chemię między artystami, a publicznością. Z pewnościa należy docenić niezywkle trafną obsadę aktorską dostosowaną do każdego z poszczególnych bohaterów. Spektakl jest niewątpliwie bardzo filmowy, być może aż za bardzo, gdyż poprzez swoją lekkość i komizm, ociera się momentami o amerykańską telenowelę. Przedstawienie co prawda ogląda się bardzo szybko i przyjemnie, jednkaże przez swą dosłowność, nie niesiesie w sobie nic poza tym co w dosyć sposób jednosznaczny zaprezentowano na scenie. Pierwsze skrzypce od początku do końca gra Kuba Wojewódzki, który z entuzjazmem rzucając w publiczność poduszkami, skutecznie rozbraja widzów i wywołuje długie owacje, bardzo licznej - mimo niewielkiej sali teatralnej - publiczności. Konkludując spektakl polecam wszystkim tym, którzy chcą zasmakowac sztuki rozyrwkowej na wyższym poziomie, jednakże istnieją małe szanse na przeżycie głębszeej czy bardziej odkrywczej refleksji.



Magdalena Godlewska
Dziennik Teatralny Warszawa
6 marca 2014